Piąta Komenda na bezkartek.pl

Dzisiaj moja „Piąta Komenda” pojawiła się o ofercie pierwszej polskiej księgarni internetowej. Cena jest nawet bardziej atrakcyjna, niż za granicą, w końcu w Polsce zarabiamy mniej :) Na bezkartek.pl ebook kosztuje 9,84 zł.

Zamiast dłuższego wywodu dodaję zrzut ze strony głównej księgarni – towarzystwo bez wątpienia nobilitujące.

Ebook – czyli i-bóg żyje wiecznie. Moja opowieść wigilijna

 

Moja nowa książka „GENIUSZ I ŚWINIE” w księgarniach

PAPIEROWYCH oraz EBOOKOWYCH

 

Spiratowali mi książkę – odkryłem pewnego dnia. Nie obraziłem się ani nie poszedłem na policję. Postanowiłem wydać własnego ebooka.

Historia zaczęła się kilka tygodni temu, kiedy usprawniałem mojego bloga. Przy okazji zajrzałem do statystyki odwiedzin strony www.piotrlipinski.pl, czego nie robiłem od wielu miesięcy. Odkryłem, że wśród miejsc, z których do mnie docierano, pojawiało się chomikuj.pl. Odwiedziny wyglądały tak: ktoś wchodził z chomika i maszerował wprost do okładki książki „Ofiary Niejasnego”. To wydany przez „Prószyński i spółka” zbiór moich reportaży o represjach lat stalinizmu. Papierowy nakład jest już wyczerpany.

Łatwo było się domyślić, że na chomiku znalazła się „piracka” wersja z samym tekstem, a ci, którzy ją ściągali, przychodzili do mnie po samą okładkę.  Miło, że odczuwali potrzeby estetyczne.

Zajrzałem oczywiście na podawane w moich statystykach strony chomika i rzeczywiście „leżały” tam moje „Ofiary Niejasnego”. Ktoś książkę zeskanował i wrzucił w kilku formatach, między innymi worda. W środku brakowało kilku stron, w wielu miejscach zaginęły myślniki wskazujące na to, że czytany fragment to wypowiedź któregoś bohatera tekstu.

Pewnie należało pobiec na policję. Ale po co? Książki nie było już w sprzedaży. A nawet gdyby była, to przecież nie miałem żadnej gwarancji, że ten, który ją „spiratował”, poszedłby do księgarni i ją kupił. Świat tak nie działa.

Continue reading

Zostałem wydawcą!

Wczoraj o godz. 17.23 zostałem wydawcą. Cyfrowym. Wstawiłem swojego pierwszego ebooka do Amazonu. Historia zaczęła się od tego, że znalazłem w Internecie spiratowaną moją książkę. Za radą Szanownych Znajomych Facebookowiczów zamiast obrażać się na sieć przyjrzałem się, jak wygląda przygotowywanie ebooków. Ciekawa przygoda. I śladem Słodowego sam zrobiłem swojego.
„Piąta Komenda” – historia największej prowokacji komunistycznych służb specjalnych – jest już na Amazonie i Smashwords (proszę nie śmiać się z okładki, jak zarobię, to zainwestuję czas w lepiej wyglądającą). Teraz czas na polskie księgarnie.

Więcej o książce tutaj.

Księgarnie:

Amazon:
http://goo.gl/tIGnS
Smashwords (taniej):
http://goo.gl/Rfe2j

Cyberiada – zegarki outdoorowe

Zegarek to urządzenie, w którym pokazywanie czasu jest najmniej ważne. W końcu godzinę możemy sprawdzić w komórce.

Kobiety mają lepiej – mogą co tydzień kupować kolczyki, pierścionki, wisiorki, bransoletki. A mężczyznom pozostają tylko zegarki – to jedyna biżuteria, jaką przystoi nosić facetowi. A że niektórzy zakładają złote bransolety? Muszą przecież mieć coś pasującego do kompletu z sandałami i skarpetkami.

Na szczęście dzięki pazerności producentów mamy tyle zegarków, co gwiazd w Drodze Mlecznej. Do garnituru sportowego albo eleganckiego, do biegania, latania, albo nurkowania. A pewnie pojawią się jeszcze do mycia zębów.

Dziś podkreślimy naszą miłość do podróży. Zademonstrujemy ją dzięki zegarkom outdoorowym, a po polsku – mówiąc: plenerowym. A jeszcze inaczej po angielsku określając: zegarki ABC (Altimeter, Barometer, Compass). Zażywanie świeżego powietrza nie miałoby przecież sensu, gdyby nie można było użyć żadnego gadżetu.

Siedem lat temu wypatrzyłem w Hong Kongu uroczą piękność: Tissota T-Touch. Świetne połączenie tradycji z nowoczesnością. Pochodzenie zacne, bo szwajcarskie, a obsługa z przyszłości, przez szkiełko dotykowe. Można pacnąć go palcem w napis na tarczy „altimeter” i pokazuje, na jakiej jestem wysokości nad poziomem morza. Albo „thermo” i widzę temperaturę. Nawet dziś dotykowe ekrany w zegarkach to rzadkość.

Służył mi znakomicie wiele lat, ale ostatnio zrobiło mi się go szkoda – w starciu ze skałami w górach odnosi jednak kontuzje. Na takie okazje kupiłem znacznie tańszego kuzyna – Vectora fińskiej firmy Suunto.

Tissota, w jednym z seriali dokumentalnych „Discovery”, można było zobaczyć na ręku faceta organizującego komercyjne wejścia na Mount Everest – ale on spokojnie siedział w namiocie i dawał dobre rady wspinającym się klientom. Za to Suunto to klasyka akcji górskiej – miał go na ręku przewodnik, z którym wchodziłem na Mont Blanc. Nie należy więc się zastanawiać, który nam lepiej posłuży, ale w jakiej kolejności kupimy oba.

Cyberiada – Facebook

„Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes                 

Virtualo.pl                          Bezkartek.pl                                          Więcej o książce…


 

Czy jest coś lepszego od Internetu? Podobno Facebook.

Niedawno znajoma powiedziała, że nie ma konta na Facebooku. – To skąd wiesz, co robią twoje dzieci? – zapytałem żartem.

Sam się właśnie niedawno dowiedziałem z fejsa, że mój syn zaczął nowy poziom w grze Angry Birds. Za parę lat pewnie przeczytam, że zamierza ożenić się. Bo po każdego z osobna zawiadamiać, skoro może ogłosić nowy „status” w serwisie społecznościowym?

Continue reading

Zegarki outdoorowe

„Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes                

Virtualo.pl                          Bezkartek.pl                                          Więcej o książce…

 

Dzisiaj w „Pulsie Bizensu Wekend” kolejny odcinek „Cyberiady”. Tym razem opisuję zegarki outdoorowe. Potrafią pokazać wysokość, na jakiej jesteśmy, temperaturę, a czasami nawet pokazują godzinę :) Kupiłem sobie nawet taki jeden w nagrodę, że wszedłem na Mont Blanc. Teraz powinien przydać się na nartach.

13 grudnia

13 grudnia roku pamiętnego zwlokłem się z łóżka mniej więcej o tej porze (czyli nieco przed południem). Miałem wówczas 14 lat. Nie pamiętam, jak się dowiedziałem o stanie wojennym – przecież nie działały telefony i telewizja. To jeszcze nie było zaskakujące – w PRL-u rzadko co działało. Stan wojenny był zaskoczeniem – wszyscy spodziewali się wprowadzenia stanu wyjątkowego. Wbrew obiegowej opinii w ogóle nie przejąłem się brakiem teleranka – ale bardzo dotknął mnie fakt, że nie będzie Telewizyjnej Listy Przebojów (a miało być pierwsze wydanie). Potem poszliśmy z mamą kupić cukier. Na ulicach było smutno, czyli zwyczajnie.
Przypuszczam, że kiedy będę opowiadał o tym dniu wnukom, pojawi się więcej przerażających szczegółów.