iBóg z „Gazety Wyborczej”

„Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes                

Virtualo.pl                          Bezkartek.pl                                          Więcej o książce…

Dwa tygodnie temu „Gazeta Wyborcza” opublikowała mój tekst o tym, jak wydawałem „Piątą Komendę”. Dziś całość wrzucam na blog. Częściowo pokrywa się z tym, co wcześniej znalazło się w moim innym wpisie „Ebook – czyli i-Bóg, żyje wiecznie. Moja opowieść wigilijna”.

Jak przeżyć w świecie nowych technologii

iBóg żyje wiecznie

Spiratowali mi książkę – odkryłem pewnego dnia. Nie obraziłem się ani nie poszedłem na policję

Piotr Lipiński

Kiedy usprawniałem stronę www.piotrlipinski.pl/blog, odkryłem, że niektórzy internauci przychodzą do mnie wprost z „chomika”. To serwis, na którym ludzie udostępniają pliki – muzykę, wideo, książki. Często – pirackie.

Odwiedziny wyglądały tak: ktoś wprost z „chomika” maszerował do okładki książki „Ofiary Niejasnego”. To wydany kilka lat temu przez Prószyńskiego i spółkę zbiór moich reportaży o represjach lat stalinizmu. Papierowy nakład – wyprzedany. Łatwo się domyślić, że na „chomiku” znalazła się piracka wersja z samym tekstem, a ci, którzy ją pobrali, ode mnie ściągali okładkę. Miło, że mieli potrzeby estetyczne.

Zajrzałem – i rzeczywiście na „chomiku” leżały moje „Ofiary Niejasnego”. Ktoś książkę zeskanował i wrzucił do sieci.

Pewnie należało pobiec na policję. Ale po co? Książki nie było już w sprzedaży. A nawet gdyby była, to ten, kto ją ściągnął za darmo z sieci, niekoniecznie poszedłby do księgarni i kupił. Świat tak nie działa.

Continue reading

Babcia Aleksandra i jej generał

Babcia Aleksandra ruszyła do sieci. Zachęcił ją Generał-Profesor mówiąc, że sam też słabo zna się na cyberprzestrzeni. Jak to profesor.

Babcia wolałaby, żeby najpierw nauczył się, a potem rządził, ale widocznie uczonego nie znaleźli. Przynajmniej wśród generałów.

- Jesteśmy otwarci na internautów – zachęcał babcię Generał-Profesor. – Oto hasło do listy naszych szpiegów „maliagenci1″.

Babcię, w przeciwieństwie do Generała-Profesora mało obchodziły wywiady – własne, cudze a nawet telewizyjne. W cyfrowym świecie znalazła coś innego: darmowe piosenki i filmy. To oczywiste – pomyślała – nikt za takie badziewie nie zapłaci złamanego grosza.

Tymczasem generał wykrył u siebie hackerów: – Zawiesił się komputer, wprowadzić stan wojenny! – zarządził.

Babcia udała się po cukier, bo generałowie zwykle czynią świat gorzkim.

„Przekrój”

W dzisiejszym „Przekroju” Milada Jedrysik publikuje tekst „Chomikuj? Pożyczaj? Kupuj?”. Opisuje w nim między innymi moje przygody z wydawaniem „Piątej Komendy” – co już wystarczyłoby, abym zarekomendował ten tekst :) – ale generalnie to ciekawy opis cyfrowej rewolucji, która dzieje się na naszych oczach. Szczególnie ciekawe są uwagi – zgodne z moimi podejrzeniami a propos przyszłości – że większego znaczenia nabiorą sieciowe biblioteki książek, filmów, muzyki. Bo kiedy książka traci fizyczną postać, to po co ją w ogóle kupować na własność? Lepiej wypożyczyć taniej i po prostu przeczytać. Gromadzenie u siebie tego, co w każdej chwili odnajdziemy w „chmurze”, przestaje mieć sens.

Linku do tekstu nie będzie, po „Przekrój” trzeba wybrać się do tradycyjnego albo cyfrowego kiosku.

„Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes               

Virtualo.pl                          Bezkartek.pl                                          Więcej o książce…

Moje krótkie ACTA

Było tak – jakieś 30 lat temu kupiłem na płycie winylowej kawałek koncertowej własności intelektualnej pewnego zespołu. Potem – na kasecie, bo było wygodniej. Potem na VHS, żeby obejrzeć. Potem na CD, bo lepiej brzmiało.

Kolejne edycje na DVD i Blu-Ray odpuściłem sobie na rzecz bardziej nieformalnego obiegu. Chciałbym teraz zapytać – kto kogo przez te lata bardziej zrobił w trąbę? Przemysł muzyczny mnie czy ja jego?

Przypomnę jeszcze znany fakt – przez wiele lat płyta CD była znacznie droższa od kasety magnetofonowej, choć koszty produkcji znacznie mniejsze, a cała reszta – marketing, reklama, sekretarka prezesa, takie same. I jeszcze wyrażę mój wewnętrzny żal – 10 lat temu sprowadzałem z Amazonu płyty DVD, bo choć koszmarnie drogie, to był większy wybór, niż w Polsce. Przemysł rozrywkowy pewnie wówczas uznał, że będę napalonym idiotą do końca życia. I pewnie tak by zostało, gdyby nie Internet – wreszcie mogę być tak samo wyrachowany, jak show-biznes.

Pewnego dnia na kasetach, płytach a nawet książkach pojawiły się hologramy. Ale rozwijając tę myśl (kolejne akapity dodaję w miarę rozmów ze znajomymi na Facebooku ) – o ile pamiętam, to wielu dzisiejszych właścicieli show-biznesu zarabiało na chałupniczo kopiowanych kasetach, co w ówczesnych czasach nie łamało polskiego prawa. Kupowałem te taśmy na tyłach Domów Towarowych „Centrum” w Warszawie z absolutnym przekonaniem, że wszystko jest w porządku. Tymczasem pod względem etycznym było to równie uczciwe, jak dziesięć lat później na Stadionie X-lecia. W jednym i drugim przypadku artysta nie dostawał złamanego grosza.

Nie łudzę się jednak, że to było największym problemem. Kłopot polegał na tym, że to wytwórnie nie dostawały pieniędzy.

Pewnego dnia więc zmieniliśmy prawo i owi etycznie piraci - bo jak ich ich inaczej nazwać – zgodnie z prawem wreszcie wykupili licencje i zaczęli sprzedawać płyty nie w kampingowych przyczepach na tyłach Domów Towarowych „Centrum”, ale w w coraz większych sklepach płytowych. Pewnego dnia na legalnych płytach pojawiły się hologramy. Dlaczego? Aby policjanci łatwiej odróżnili je od „piratów”. A potem hologramy trafiły na książki. mów. Dlaczego? Bo pokątnie nadwyżki nakładów sprzedawali drukarze. Ale to nie wszystko – bo teoretycznie uczciwe wydawnictwa wprowadzały do obiegu znacznie więcej egzemplarzy, niż meldowały zagranicznym autorom i ich polskim przedstawicielom. To historie sprzed zaledwie kilku lat. Nie chcę w ten sposób uprawomocnić piractwa, ale jedynie zwrócić uwagę na dwa fakty – nie jesteśmy w Polsce najgorszymi piratami na świecie i często niewiele różnimy się od pseudo-uczciwego show-biznesu.

Babcia Aleksandra i jej ACTA

Babcia Aleksandra od dzieciństwa słyszała o ACTA. Nauczyciele przecież mówili: – Nie ściągaj! I dla wzmocnienia przekazu walili linijką po rękach.

Ale po prawdzie babcia Aleksandra wciąż nie rozumiała, o co w tym ACTA chodzi. Zadzwoniła do Ojca Dyrektora. Zalecił modlitwę i wpłatę na rozgłośnię.

Włączyła program Znanej Dziennikarki. Ale tu zobaczyła tylko nowe buty.

Kontrowersyjny Poseł jak zwykle pokazał babci penisa. W ogóle jej się nie spodobał, bo był jakiś sztuczny.

Na skrzyżowaniu Starego i Nowego Świata babcia Aleksandra zagadnęła o ACTA policjanta. – To złote blachy – wyjaśnił.

- Cudów nie ma, trzeba w coś wierzyć – pomyślała babcia i poszła założyć swojego bloga.

Pierwsze miejsce w Virtualo

Miła wiadomość – dziś znalazłem swoją „Piątą Komendę” na pierwszym miejscu w kategorii Top self-publishing księgarni Virtualo. Z przyjemnością wrzucam więc zrzut ekranu.

Na razie „Piąta Komenda” jest dostępna w Virtualo w formacie epub, wkrótce powinna się pojawić również w przyjaznym Kindle formacie mobi. Póki co kindleowa wersja jest dostępna na Amazon USA, Amazon UK i Smashwords.

Amanda Hocking po polsku

Mój nowy ebook „Humer i inni” - historia stalinowskich zbrodniarzy

Virtualo        Empik      Merlin     Smashwords

Więcej o książce…

W ostatni weekend napisałem w „Gazecie Wyborczej”, że pewnego dnia zapragnąłem zostać kobietą. A dokładniej – Amandą Hocking.

Akurat tak się złożyło, że w ten sam weekend duży tekst o Amandzie opublikował „The Guardian”, co jeszcze bardziej utwierdziło mnie w marzeniach.

O co w tym wszystkim chodzi? Jak zwykle – o kasę. Amanda Hocking na swoich książkach zarobiła przez rok ponad dwa miliony dolarów. Zdarza się. Ludzie na większych głupotach, niż pisanie książek, zarabiają fortuny. Ale mnie zaintrygował nowy sposób na zyskanie takiej kasy: „self-publishing”.

Amanda sama wydaje swoje książki. Ponad rok temu Amazon umożliwił autorom korzystanie z systemu Kindle Direct Publishing – pomijając wydawców. To pewien drobiazg, który może istotnie zmienić branżę książkową.

Continue reading

Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich

O moim dziwactwie – czyli upartej próbie zarobienia na wydaniu ebooka, a nie tępieniu piratów – wspomniał portal Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich. Można tam przeczytać między innymi:

„To jeszcze mało spotykana postawa u autorów, ale tym bardziej zasługująca na pokazanie i jej promowanie. Kwestia prawa autorskiego i jej niedostosowania do współczesnej technologii jest podnoszona coraz częściej”.

Nie ukrywam, że to dla mnie duża przyjemność, kiedy sprawę dostrzegają ci, którzy z książkami żyją najbliżej. Poważnie – fajnie, jak zauważą cię ludzie, którzy kochają książki. Więcej można przeczytać – zachęcam – na SBP.

Lody i demony

Pewną wokalistkę znaną z lodów ukarano za sugestię, że apostołowie naprali się winem. Słusznie. W Polsce zarzucenie komukolwiek, że za dużo wypił, niewątpliwie narusza jego uczucia, nawet religijne.

Tego samego dnia telewizja publiczna na kanale TVP Info wyemitowała „film dokumentalny” o pani, w której głowie zamieszkało osiem demonów. Wśród nich Hitler i Neron, zdaje się że też Stalin, ale z wrażenia zapomniałem. O wydarzeniu donosili dwaj przejęci księża – jeden starszy, który demony egzorcyzmował, drugi młodszy, który tylko o tym czytał. W tym momencie pytam: jeśli jest prawo karzące wystąpienia przeciwko uczuciom religijnym, to dlaczego nie ma prawa karzącego za głoszenie głupot sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem? Jak można głosić takie brednie? Przytomnie myślący człowiek rozumie, że w głowie nie może zamieszkać osiem demonów. Zmieszczą się najwyżej cztery! Poza tym tacy megalomani jak Hitler i Neron musieliby być niespełna rozumu, aby zamieszkać razem w jednej głowie – mając do wyboru parę miliardów innych do opętania.
Telewizja państwowa zaprezentowała nam bezkarnie karygodną bzdurę, ale to zapewne przez to, że nie płacimy abonamentu. Być może liczy na wpłaty demonów.

„Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes                

Virtualo.pl                          Bezkartek.pl                                          Więcej o książce…