Amanda Hocking po polsku

Mój nowy ebook „Humer i inni” – historia stalinowskich zbrodniarzy

Virtualo        Empik      Merlin     Smashwords

Więcej o książce…

W ostatni weekend napisałem w „Gazecie Wyborczej”, że pewnego dnia zapragnąłem zostać kobietą. A dokładniej – Amandą Hocking.

Akurat tak się złożyło, że w ten sam weekend duży tekst o Amandzie opublikował „The Guardian”, co jeszcze bardziej utwierdziło mnie w marzeniach.

O co w tym wszystkim chodzi? Jak zwykle – o kasę. Amanda Hocking na swoich książkach zarobiła przez rok ponad dwa miliony dolarów. Zdarza się. Ludzie na większych głupotach, niż pisanie książek, zarabiają fortuny. Ale mnie zaintrygował nowy sposób na zyskanie takiej kasy: „self-publishing”.

Amanda sama wydaje swoje książki. Ponad rok temu Amazon umożliwił autorom korzystanie z systemu Kindle Direct Publishing – pomijając wydawców. To pewien drobiazg, który może istotnie zmienić branżę książkową.

Czytaj dalej

Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich

O moim dziwactwie – czyli upartej próbie zarobienia na wydaniu ebooka, a nie tępieniu piratów – wspomniał portal Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich. Można tam przeczytać między innymi:

„To jeszcze mało spotykana postawa u autorów, ale tym bardziej zasługująca na pokazanie i jej promowanie. Kwestia prawa autorskiego i jej niedostosowania do współczesnej technologii jest podnoszona coraz częściej”.

Nie ukrywam, że to dla mnie duża przyjemność, kiedy sprawę dostrzegają ci, którzy z książkami żyją najbliżej. Poważnie – fajnie, jak zauważą cię ludzie, którzy kochają książki. Więcej można przeczytać – zachęcam – na SBP.