Babcia Aleksandra i jej ACTA

Babcia Aleksandra od dzieciństwa słyszała o ACTA. Nauczyciele przecież mówili: – Nie ściągaj! I dla wzmocnienia przekazu walili linijką po rękach.

Ale po prawdzie babcia Aleksandra wciąż nie rozumiała, o co w tym ACTA chodzi. Zadzwoniła do Ojca Dyrektora. Zalecił modlitwę i wpłatę na rozgłośnię.

Włączyła program Znanej Dziennikarki. Ale tu zobaczyła tylko nowe buty.

Kontrowersyjny Poseł jak zwykle pokazał babci penisa. W ogóle jej się nie spodobał, bo był jakiś sztuczny.

Na skrzyżowaniu Starego i Nowego Świata babcia Aleksandra zagadnęła o ACTA policjanta. – To złote blachy – wyjaśnił.

– Cudów nie ma, trzeba w coś wierzyć – pomyślała babcia i poszła założyć swojego bloga.

Dodaj komentarz