Amazon usuwa polskie ebooki

 

Moja nowa książka „GENIUSZ I ŚWINIE” w księgarniach

PAPIEROWYCH oraz EBOOKOWYCH

 

Nie jest dobrze – Amazon postanowił usunąć ze swojej oferty polskojęzyczne ebooki. Zgodnie zresztą z regulaminem, bo zakradły się tam podstępnie i przez pewien czas były tylko tolerowane. Amazon daje jednak nadzieję, że w najbliższych miesiącach rozszerzy listę akceptowanych języków – czekamy więc na Amazon.pl.

Decyzja Amazonu zapadła w fatalnym dla mnie momencie. Wczoraj SpidersWeb „przedrukował” mój tekst o publikowaniu „Piątej Komendy”, przeczytało go ponad 24 tys. osób. Ponad półtora tysiąca – co wynika z moich statystyk – zajrzało do Amazonu na stronę książki. Niestety ostatni już tylko próbowali zajrzeć :( Jeśli ebook nie stanie stanie się bestsellerem, przynajmniej będę miał na kogo zrzucić winę :) Na razie skupię się na promocji tylko w polskich księgarniach.

Ponieważ email z Amazonu nie zawiera żadnych tajemnic, wklejam treść:

„Hello,

As part of our efforts to provide the best experience possible for customers in the Kindle store, we are taking this opportunity to notify you that your book(s) is in a language not currently supported by KDP.  As a result, we will be removing your book(s) from the Kindle Store:

Piata Komenda – Polish Edition(ASIN:B006OM9IOM)

Please note that we are only accepting new submissions in English, German, French, Italian, Spanish and Portuguese at this time. The Kindle community is expanding quickly and we’re working to support titles in more languages in the months ahead. You can stay up to date on the latest Amazon KDP news by visiting the link below:

http://forums.kindledirectpublishing.com/kdpforums/index.jspa

We appreciate your understanding and cooperation in this matter.

Best regards,

Kindle Direct Publishing

http://kdp.amazon.com

Pierwsze problemy pojawiły się wczoraj wieczorem. Najpierw w systemie Kindle Direct Publishing moja książka „wyszarzyła” się i uzyskała status „blocked”, uniemożliwiający edycję. A na stronie księgarni przy „Piątej Komendzie” pojawiła się adnotacja o języku: „polish” Do tej pory widniało „english”, bo języka polskiego nie akceptował system. Po kilkunastu minutach pojawiła się adnotacja, że książka jest niedostępna dla czytelników z Europy. Tymczasem Amazon UK książkę nadal sprzedawał – ktoś ją nawet w czasie tej zawieruchy kupił.

Wysłałem pytanie do Amazonu, na czym polega problem.

Rano książka zniknęła z Amazonu, przestały działać wszystkie linki. Na moim blogu odezwał się z znany polski self-publisher, Aleksander Sowa, któremu Amazon zablokował sześć tytułów – ale pozostawił trzy inne.

Po południu Amazon przysłał maila, że nie zdołają odpowiedzieć na moje pytanie w zwyczajowe 24 godziny. Wyraźnie mieli problemy z systemem – rano KDP nie działał. Późnym wieczorem jednak przyszła smutna wiadomość, którą opublikowałem powyżej.

Trzeba przyznać uczciwie – wszystko zgodnie z regulaminem. W amazonowym systemie selfpublishingu nie wolno publikować ebooków po polsku. Polscy self-publisherzy (ja również) obchodzili to ograniczenie klasyfikując książki jako np. „języki obce” i dopisując do tytułu „Polish Edition” (więcej o tej procedurze napisałem w tekście „iBóg czyli ebook żyje wiecznie”)

Ważna uwaga – nie oszukiwaliśmy w ten sposób anglojęzycznych czytelników. Po pierwsze, przed zakupem każdy może zajrzeć do książki i zorientować się, że nie jest po angielsku. Po drugie – w ciągu 7 dni każdego ebooka można do Amazonu zwrócić! I ludzie z tego rzeczywiście korzystają, co wynika z historii sprzedaży „Piątej Komendy”.

Dziś potwierdziło się, że Amazon „czyści” księgarnię z języka polskiego. Na pewno wyrzucił mnie, na pewno część ebooków Aleksandra Sowy, na pewno „Trójkę” Szymona Adamusa. Książki nie były, co zrozumiałem, międzynarodowymi bestsellerami, ale sprzedawały się przez kilka miesięcy. Ponadto język polski dopuszczony jest w przypadku dużych wydawców – choćby „Polityki” czy „Gazety Wyborczej”. Możemy też po polsku znaleźć wiele fachowych medycznych ebooków.

Szymon Adamus w komentarzu pod tekstem http://swiatczytnikow.pl/amazon-wymiotl-wiekszosc-ksiazek-po-polsku-porzadki-przed-amazon-pl/ napisał: ?Oto minusy self-publishingu – zawsze ktoś może kopnąć cię w dupę :) ”.Trudno – jak już nas zewsząd wyrzucą, to zaczniemy sami sprzedawać :)

Pocieszam się jednak myślą, że te porządki zwiastują nadejście Amazon.pl. Spodziewam się też, że inne, w tym polskie księgarnie z ebookami, nieco zyskają na tym zamieszaniu przed wejściem giganta.

Dziś po południu SpidersWeb zamieścił większą informację „Ptaszki ćwierkają coraz głośniej, że Amazon blisko Polski. Z potężnym budżetem”. Przy okazji nawiązanej na gorąco współpracy ze SpidersWeb opublikowałem dziś u nich tekst „Amazon wywalił polskich self-publisherów” (mniej więcej te same informacje, co tutaj u mnie, ale zapewne nieco inne grono czytelników).

Jako że mnie Amazon wykopał, ja w ramach retorsji wykopałem Amazon z linków u mnie. Nie miałem wyjścia – prowadziły donikąd :)

Moim czytelnikom proponuję dziś zakup „Piątej Komendy” w dwóch księgarniach – polskie Virtualo, zagraniczny Smashwords i polski iTunes Store. W obydwu ebook występuje w formatach strawnych dla każdego czytnika, od tabletu przez Onyxa dla Kindle. Na dokładkę w Virtualo jest akurat promocja. Gdyby pojawiły się jakieś problemy z zakupionymi już na Amazonie ebookami, proszę koniecznie dać mi znać, postaram się pomóc.

Uwaga! Zmieniłem system publikacji komentarzy na blogu, żeby nie wymagały moderacji. Ale ponieważ nie bardzo znam się na tym, mogłem coś źle kliknąć. Gdyby pojawił się problem z komentowaniem, proszę o mail na biuro(at)piotrlipinski.pl

 

Moja nowa książka „GENIUSZ I ŚWINIE” w księgarniach

PAPIEROWYCH oraz EBOOKOWYCH

 

Moja „Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes                 

Virtualo.pl                         Ebookpoint.pl                                         Więcej o książce…

 

48 thoughts on “Amazon usuwa polskie ebooki

    • Amazon jest fantastycznym, wygodnym miejsce do kupowania, ale niestety ceny dla Europejczyków są w Amazonie zawyżone. Doliczają zdaje się podatek 15 procetn, to normalne, ale też jakąś opłatę koło 2 dolarów. Amerykanin więc płacił 2,99, a Europejczyk – 5,47 dolara. Na dokładkę od Amerykańskiego kupującego dostawałem większe tantiemy, niż od europejskiego. Taki zakręcony trochę system. Dla Europejczyka lepsza była cena w Amazon UK – ale jak ktoś kupił międzynarodowego Kindle, to ten był zarejestrowany w USA i w UK nie dawało się kupować. W polskich księgarniach cena zawsze dotąd była najlepsza, tylko nieco trudniejsze wysyłanie do czytnika. Ale na Kindle można już chyba wysyłać bezpośredni z Virtualo, więc wygoda jest już zbliżona.
      Ja tymczasem jak widać „wgryzam” się w techniczne zawiłości self-publishingu i muszę przyznać, że bardzo mnie to wciągnęło. Mam nadzieję, że kiedy pojawi się Amazon.pl, wkroczę do niego z „Piątą Komendą” i… prawdopodobnie z nowym ebookiem :)

  1. Koniecznie z nowym, bo V już mam;)
    Co do Amazon, to jeśli wejdą z dużymi cenami, to „przepadną”na naszym ryneczku.

  2. Piotrze, troche to smutne i wspolczuje. Jedna uwaga: miedzynarodowa wersja Kindle to wersja dla Europy etc. I z tej mozesz kupowac np. W Amazon US. Jest tez wersja amerykanska – ja taka- mam, do dostania jedynie jesli kupujesz na adres w USA. Ma te zalete, ze ksiazki US sa dostepne i oczywiscie tansze.
    Co do oplaty to jest to oplata za przeslanie. Jest ona skonstruowana pod klienta amerykanskiego, ktory jest np. Na wakacjach i chce dostac ksiazke przez internet 3G. Normalnie ukryta jest w cenie ksiazki.

  3. Piotrze, troche to smutne i wspolczuje. Jedna uwaga: miedzynarodowa wersja Kindle to wersja dla Europy etc. I z tej mozesz kupowac np. W Amazon US. Jest tez wersja amerykanska – ja taka- mam, do dostania jedynie jesli kupujesz na adres w USA. Ma te zalete, ze ksiazki US sa dostepne i oczywiscie tansze.
    Co do oplaty to jest to oplata za przeslanie. Jest ona skonstruowana pod klienta amerykanskiego, ktory jest np. Na wakacjach i chce dostac ksiazke przez internet 3G. Normalnie ukryta jest w cenie ksiazki.

  4. Pingback: Amazon kopnął mnie w dupę… i innych też | Obywatel HD

  5. Pingback: Przegląd prasy e-commerce 10 luty 2012 - eKomercyjnie.pl

  6. Pingback: Amazon usuwa ebooki polskich self-publisherów! Porządki? Przygotowania do wejścia do Polski?

  7. Panie Piotrze,
    mnie także Amazon usunął wczoraj ebooka „Morderstwo pod Jesziwą Mędrców Lublina”. Umieściłem go tam po Pańskim artykule w G.W.
    Wkurzyłem się i umieściłem ebooka w Smashwords. Niestety nie wszystko działa poprawnie. Dotyczy to także Pańskiej „Piątej Komendy” – sprawdziłem!
    Portal zapewnia, że format EPUB da się czytać w Adobe Digital Editions. Proszę pobrać „sample” w EPUB i otworzyć w ADE. Polskie czcionki zastąpione sa znakami zapytania „?”. To może być przykra niespodzianka dla naszych czytelników!
    Gdy „odkryję” jak to zmienić, powiadomię Pana. A może ktoś wie????
    pozdrawiam, Arkadiusz Moszczyński.

    • Sprawdzałem już wcześniej moją „Piątą Komendę” w ADE i rzeczywiście brakowało polskich znaków. Sądziłem, że jest to związane z tym, że używam maca. Ale być może problem leży gdzie indziej – w tym, że nie mam założonego konta w ADE. Ten program służy głównie do autoryzacji ebooków z szyfrowaniem DRM, pewnei kiedy przebrnie się przez skomplikowaną rejestrację szyfrowanego ebooka pojawią się polskie litery. Nie zgłębiałem tego problemu, bo staram się unikać DRM, to za duże zamieszenia dla czytelnika. Ale sądzę, że problem z ADE w gruncie rzeczy jest bez znaczenia. W komputerze czytam epuby programem stanza – nie ma najmniejszego problemu z polskimi literami. „Działają” też na tablecie i Kindle’u.

  8. Włąśnie zauważyłem zniknięcie V z amazona. Pewnie niedługo spotka to moją książkę ;( Pozostaje czekać aż wejdą na nasz rynek. A w tedy zacznie się dziać.

  9. Moja książka również została zmieniona na polską wersję językową. Cuda!
    Jaki jest dobór klucza, część znika, a reszta zostaje?

    Format: Kindle Edition
    File Size: 464 KB
    Sold by: Amazon Digital Services
    Language: Polish
    ASIN: B0070VV934

    • Pewnie zatrudnili kogoś, kto zna język polski i teraz sprawdza po kolei wszystkie ebooki :) Ale możemy w tym działaniu też dostrzec plus – przynajmniej bliżej poznając się polscy self-publisherzy czy też „samowydawcy”. Właśnie, jak my powinniśmy się nazywać po polsku?

  10. Nie wiem, czy warto szukać polskiego odpowiednika. Self-publisching przyjął się u nas, a po co mnożyć byty?
    Z kasowaniem ebooków, pewnie jest tak samo jak z wcześniejszym ich umieszczaniem. Jeden administrator usuwa, a inny zmienia język na Polish. Pytanie, co stanie się, gdyby z powrotem próbować wstawić te same książki.
    Nie ukrywam, że ja nie miałem najmniejszych problemów z umieszczeniem na amazonie książki. Po godzinie od wczytania ebooka, zauważyłem go w sprzedaży. Po czym dwa razy później go edytowałem. Wszystkie zmiany zostały błyskawicznie zaakceptowane.
    Zupełnie inaczej, niż z „naszym” virtualo. Do dzisiaj nie mogę tam umieścić książki w formacie epub.

    • Przypuszczam, że przestawiają język na polski, żeby mieć porządek w momencie, kiedy wejdą na nasz rynek. To dobra decyzja – jeśli ktoś nie zajrzał do ebooka przez zakupem to mógł zasugerować się adnotacją „english” – a potem być rozczarowany. Co prawda bez problemu można zwrócić książkę do Amazonu, ale jednak coś tam trzeba kliknąć, żeby uruchomić procedurę. Zmiana języka na „polish” więc jest ok. Ale ponieważ widzę, że te ebooki znikają po kolei, a nie wszystkie na raz, to wygląda na bardziej skomplikowaną akcję, a nie takie „z automatu” zawieszenie wszystkiego.
      Przy okazji – zmieniłem system publikacji komentarzy na blogu, żeby nie wymagały moderacji. Ale ponieważ nie bardzo znam się na tym, mogłem coś źle kliknąć. Gdyby pojawił się problem z komentowaniem, proszę o mail na biuro(at)piotrlipinski.pl

  11. Hmm… z tym wkraczaniem Amazona do Polski… na wyborcza.pl/kindle czytam coś takiego:
    „Czytniki Kindle są dostępne w amazon.com i na allegro. Wiosną amazon będzie mieć swój oddział w Polsce, więc kupienie urządzenia będzie najprawdopodobniej prostsze i szybsze.”
    Czy to należy traktować jak sprawdzoną informację. Było nie było, pisze o tym gazeta o ustalonej renomie. I to pisze w formie pewniaka. Co więc należy myśleć?

    A co do nazewnictwa… self publisher ładnie brzmi, tak rytmicznie wargi układają się przy wymawianiu. No i te świszczące głoski – tak lubiane przez polskie ucho. Samowydawca jakiś taki kanciasty – jak, nie przymierzając, chłoporobotnik. Ja na własny użytek wolę stosować zwrot „twórca niezależny”. Ewentualnie, znów z angielska, Indie – Indi… trochę jak Indi Jones :)

    • Rzeczywiście, wymyślony przeze mnie samowydawca źle brzmi. Może autowydawca? Trochę lepiej, ale też nie za dobrze. Szukam jakiegoś słowa, bo dobrze byłoby mieć polskie określenie, ale przypuszczam, że i tak pozostanie angielskie. Chyba że użyjemy Zosia-samosia :)

      • Podam kilka propozycji:

        Autor niezależny
        Autor wyzwolony
        Mikrowydawca
        Wydawnik

        Szczerze mówiąc, tylko pierwsza propozycja ma ręce i nogi, ale burza mózgów ma to do siebie, że podaje się wszystkie pomysły, jakie przychodzą do głowy.

        • Self-publisher – autor niezależny – samowydawca – autowydawca. Kto da więcej? Coś się pewnie przyjmie w naszym języku. A przydałoby się choćby z tego względu, że w tekście, który niedawno pisałem, co chwilę pojawiało się „self-publisher”. Wyrazy bliskoznaczne przy pisaniu zawszę będą mile widziane :)

          • Samopublikujący? Coś mi się wydaje, że trzeba będzie zupełnie inaczej do tego podejść. Wszystkie narzucające się słowa ciężko się ze sobą łączy.

  12. Wiedziałem, że coś zepsuję :) Przepraszam wszystkich, którzy długo czekali na opublikowanie komentarza. A niejasnych zupełnie powodów „zatrzymały” ich filtry antyspamowe. A ponieważ prowadzenia bloga na wordpressie kryje przede mną wiele tajemnic, podejrzewam, że co jakiś czas pojawią się taki kwiatki. Mam nadzieję, że teraz wszystkie komentarze trafiły na swoje miejsce.

  13. Nie mam nic przeciwko „samowydawca”. To dobre określenie. Znacznie lepsze niż „self-publisher” przede wszystkim dlatego, że polskie. Mamy piękny język i nie widzę powodu aby używać angielskiego odpowiednika, jeśli polski doskonale oddaje znaczenie. W języku czeskim jest słowo „samovydavatel” w znaczeniu „self-publisher” więc uważam, że „samowydawca” mogłoby spokojnie również u nas funkcjonować. Apeluję aby używać „samowydawca”.

    • Kiedyś jeszcze był samizdat, ale nie o to nam tutaj chodzi :) Młodszy przypomnę – piękne to były czasy, kiedy mnie jako młodszemu ktoś przypominał – że samizdat to było podziemne, opozycyjne wydawnictwo w komunistycznym Związku Radzieckim.

      • Panie Piotrze, Pan się uskarża na prowadzenie bloga na WordPress, a ja jako samowydawca raczkujący właśnie zaczynam się poważnie wgryzać w Photoshopa i Corela. Dla mnie osobiście WordPress to najwspanialsze narzędzie do blogowania, jakie dotychczas wymyślono. Znacznie bardziej niż jego niuanse, którymi można się delektować bez końca, przejmuje mnie myśl o perspektywie rezygnacji z WordPress.com i osadzenia bloga na własnej domenie. Jak o tym czytam, to mózgownica mi kipi :)

        @Aleksander Sowa
        Jako że miewam przebłyski synestezji, akceptuję self-publishera, bo budzi w mojej wyobraźni przyjemne skojarzenia kolorystyczne. Ale zgadzam się, że polski odpowiednik jest jak najbardziej wskazany. Dlatego niniejszym deklaruję tu, że właśnie używam słowa „self-publisher” po raz ostatni. Przynajmniej w tym, co piszę po polsku. Jakbym się kiedyś zapomniał, wrzucę piątaka do specjalnego słoiczka.

  14. Szczęśliwie Photoshopa znam od wielu lat, bo kiedyś „wywoływałem” w nim zdjęcia cyfrowe. Właśnie: kiedyś. Jakiś czas temu okazało się, że zapomniałem nawet podstawy i miałem problem ze zmianą rozdzielczości zdjęcia. Po prostu do fotografii zacząłem używać prostszych narzędzi. Marzy mi się jakiś taki prosty program do robienia okładek książek, najlepiej z jakimś zestawem ciekawych wzorów :)
    Wordpressa obsługują we własnej domenie, pewnie stąd wiele początkowych trudności. Generalnie – bardzo przyjemny. Ale co jakiś czas potrafi mnie czymś zaskoczyć – tak jak niedawno wrzuceniem kilku komentarzy do spamu. Ale i tak najtrudniejsza była pierwsza decyzja – kiedy z bloga na iWeb przechodziłem do wordpressa. Kilka miesięcy nosiłem się z tą decyzją. Obawiałem się, że samodzielne uruchomienie na serwerze przerośnie moje siły. Tymczasem udało się nadspodziewanie łatwo i szybko. Mimo, że mój dostawca serwera ma jakieś przestarzałe php czy coś tam innego :)

  15. O tak, jakiś prosty, a przy tym efektywny program do robienia okładek – bardzo proszę! Co prawda czynię w tym temacie bardzo powolne postępy, ale ostatnio odkryłem, jak można tworzyć proste, ale stosunkowo ładne okładki w Power Poincie. W konwertowaniu plików z pdf do epub i mobi za pomocą Calibre też jestem coraz lepszy – już prawie nie zdarzają mi się dziwnie złamane linie, światła-niespodzianki i akapity zaczynające się w środku zdania. Gdzieś tu powyżej w komentarzach pojawił się problem polskich znaków w epubach czytanych przez ADE. Też go mam. Ale w Calibre otwierają się bez zarzutu, więc problem zapewne leży bardziej po stronie programu.
    A zatrzymywanie komentarzy przez filtr antyspamowy zdarza się i mnie, więc to chyba nie jest kwestia domeny. Zdarza się to sporadycznie i, przyznam, nie udało mi się dotrzeć do przyczyny. W każdym razie nauczyłem się, że trzeba to kontrolować.

  16. Witam Piotrze,

    zakupilem Twoja ksiazke „Piata komenda” na Amazonie i juz gotowalem sie do napisania komentarza na jej temat kiedy zorientowalem sie, ze ja wyrzucili ze sklepu.

    Mam nadzieje, ze przynajmniej ta niewielka kasa dotarla do Ciebie.

    Podsumowujac, ksiazka to nie moj „typ” bo raczej czytuje ksiazki fantastyczne, horrory, popularno naukowe i naukowe, ale przeczytalem ja jednym tchem. Domyslam sie, ze musiales wlozyc ogrom pracy w wyciagniecie od tych ludzi informacji zamieszczonych w ksiazce – podziwiam za upor i jakosc.

    ps. troche brakowalo mi szerszego prologu, takiego, ktory nawet laikowi (jak ja) w tej tematyce przyblizylby ten okres, sytuacje polityczna etc.

    pozdr.
    Michal, Londyn

    • Miło mi, że „łyknąłeś” ją jednym tchem. Cieszy mnie to tym bardziej, że – jak piszesz – częściej wybierasz inną tematykę. Tym większy to dla mnie komplement!
      Trafna uwaga z szerszym tłem – myślę o wydaniu kolejnego ebooka, tym razem mojego debiutu pisarskiego, książki „Humer i inni”. Chcę ją w wersji elektronicznej wzbogacić właśnie o takie elementy, które dzisiejszemu czytelnikowi ułatwią lekturę. Twój post utwierdził mnie w przekonaniu, że warto.
      Tymczasem oddalam się – wzywa mnie inkwizytor Mordimer :)

  17. W kwestii self-publishera. Pierwsze skojarzenie które mi przyszło do głowy to publikator. Później idąc tym tropem autopublikator -> autorpublikator i na koniec autor publikator.

    Pozdrawiam.
    Grzegorz.

  18. Pingback: Amazonowy przewodnik formatowania ebooka | Ebook, czyli iBóg żyje wiecznie

  19. Pingback: Smashwords i cenzura Paypal | Ebook, czyli iBóg żyje wiecznie

  20. Pingback: Piąta Komenda 2.0 – faza beta :) | Ebook, czyli iBóg żyje wiecznie

  21. Pingback: „Piąta Komenda” 2.0 – gotowa! | Ebook, czyli iBóg żyje wiecznie

  22. Pingback: Piotr Lipiński: CUD NAD WISŁĄ, czyli jak nie nadszedł Amazon

  23. I właśnie dlatego warto wspierać swoje e-księgarnie. Jakiś czas temu chciałem wydać ksiażkę, znajomy mi właśnie polecał przez amazona, wybrałem w końcu rozpisani.pl, bo to grupa pod pwnem, nie wyobrażam sobie teraz wydać z wydawnictwem, które ostatecznie blokuje Twoje pozycje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>