Czy piractwo to przekraczanie dozwolonej prędkości?

Moja „Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes                 

Virtualo.pl                         Ebookpoint.pl                                         Więcej o książce…


Wróciła mi wiara w człowieka. Na razie w jednego.

Kilka miesięcy temu zacząłem eksperyment – czy ktoś zapłaci za ściągniętą z chomika moją książkę? Historia zaczęła się tak: pewnego dnia zauważyłem specyficznych gości, odwiedzających moją stronę www.piotrlipinski.pl. Przychodzili z chomika i zmierzali do konkretnego miejsca – do okładki mojej książki „Ofiary Niejasnego”. Zajrzałem na chomikowe konta, z których do mnie przychodzili i jak łatwo zgadną, leżała tam moja „spiratowana” książka – „Ofiary Niejasnego”, wydany przez Prószyński i spółka zbiór reportaży z lat stalinizmu.

Wymyśliłem – po naradzie ze znajomymi na Facebooku – że wykonam kilka zabiegów technicznych i ci, którzy będą przychodzili z „chomika”, zobaczą stronę z propozycją, aby „zalegalizowali” ściągniętą książkę wpłacając 5 zł.

Uprzedzę przewidywania co bardziej racjonalnie myślących ludzi: niestety nie zyskałem w ten sposób bogactwa. Chociaż codziennie parę osób przychodziło do mnie z chomika, to nikt mi nie wrzucił do kapelusza pięciozłotówki. Taka kwota to mniej niż zgrzewka piwa, więc wydawałoby się, że nie jest zbyt wygórowana jak na cenę za książkę. Niektórzy jednak pewnie chętniej płacą za „sześciopak”, bo nie da się go ściągnąć z sieci.

Czytaj dalej