Kliknij się sam, czyli jak czytelnicy kochają książki, których nie kupili

Ludzie bardzo wysoko oceniają książki, których sami nie kupili – to refleksja po przejrzeniu rankingu najczęściej ocenianych książek w księgarni Virtualo.

Przeglądając moją ulubioną kategorię self-publishingu znalazłem zaskakujący tytuł – książkę o motoryzacji, która otrzymała niesamowicie dużo ocen – aż 542! Ostateczny wynik „bardzo dobrze”.

Trochę dziwne. Żaden z moich ebooków – ani „Piąta Komenda”, ani „Humer i inni” – nie zdobył więcej niż kilkanaście ocen. A przecież owa „Piąta Komenda”, jako pierwsza w historii Virtualo książka samowydawcy, znalazła się na pierwszym miejscu głównej listy „top ebooki”!

Zajrzałem dalej – hit ostatnich dni, darmowa „31.10 Wioska przeklętych”, zbiór opowiadań grupy autorów, zdobyła zaledwie 67 ocen. Że nie wspomnę o Dukaju czy Eco, którzy mają zaledwie po kilka-kilkanaście ocen. Cieniasy, okropne cieniasy, kto by ich chciał czytać.

Okazało się, że w Virtualo można sortować ebooki według uzyskanej liczby ocen. Kliknąłem i znalazłem się w dziwnym świecie, w którym najbardziej popularne jest pewne wydawnictwo książek dla dzieci oraz pewien pan doktor. Czyli zaskakująco dużo ocen to nie tylko domena samowydaców – tradycyjni wydawcy też potrafią na to zapracować.

Żeby nie pozostawiać Szanownych Państwa dłużej w niepewności teraz nastąpi – tadam! –  i pojawi się lista w takiej formie, jaka wyświetliła się przed moimi oczami.

Jeśli znają Państwo któryś z tych tytułów, to co prawda nie zazdroszczę, ale jestem pełen podziwu dla znajomości szerokiego rynku wydawniczego.

Na pierwszym miejscu pod względem ocen znajdziemy „100 zabaw dla dzieci 3-letnich” wydawnictwa „Siedmioróg” – 2576 ocen! Ocena łączna oczywiście „bardzo dobry”. Wygląda na to, że organizowanie zabaw dla trzylatków stało się jakoś niedawno narodową pasją. Przynajmniej wśród czytelników ebooków. Wydawnictwo zresztą ma w ogóle znakomite wyczucie rynku. Jego tytuły muszą doskonale trafiać w czytelnicze gusta, bo należą do najczęściej ocenianych. Na przykład szalenie popularna autorka Marty Fox, którą widzimy w prawym dolnym rogu.

Drugie miejsce to książka Adama Zdeba pod ekstrawaganckim tytułem „Miłość jest, ale źle zrobiona, bo w różu” – 2361 ocen. A trzecie Waldemar Krzysztof Florkowski „Poradnik motoryzacyjny. Jak kupić samochód? Porady eksploatacyjne” – ten zaskoczył  mnie jako pierwszy, więc już wiemy, że dostał  542 oceny.

Dalej mamy całą serię książek doktora Zbigniewa Osiaka. Google niestety nie doceniają jego popularności, nie udało mi się o nim dowiedzieć niczego ponad to, że napisał  książkę skromnie zatytułowaną „Encyklopedia fizyki” oraz kuszące „Zastosowanie teorii grafów do analizy stabilności stanów stacjonarnych w sieciach enzymatycznych”. Zna się też wystarczająco dobrze na teorii względności i antygrawitacji, aby i o nich napisać książki. Zdaje się, że właśnie odkryliśmy nowego króla polskich ebooków – wśród dziewięciu najczęściej ocenianych tytułów jest aż pięć jego książek! Przełamując ogólną teorię ebookowych formatów swoją popularność zbudował na pdf-ach, co tylko pokazuje, że nie forma, ale treść się liczy.

Czytelnik papierowych książek, który spojrzałby na ten ranking, utwierdziłby się w przekonaniu, że czytelnicy ebooków są rzeczywiście, delikatnie mówiąc, jacyś dziwni. I poszedł wąchać swoje papierowe książki.

To może teraz wróćmy do zwyczajnego świata. Kiedy klikniemy w Virtualo sortowanie według liczby sprzedanych egzemplarzy, lista wygląda zupełnie inaczej.

Tu się dopiero można zdziwić – okazuje się, że najwięcej ebooków sprzedają jednak tacy zwykli autorzy, których znamy też z Emipku, Merlina czy innych księgarni. Pilipiuk, Eco, Clarkson. Autorzy książek o Jobsie i Kapuścińskim. Ale straszne z nich cieniasy – mają co najwyżej 9 ocen!

Lista według „ilości sprzedaży” pokazuje ciekawą zależność – w pierwszej setce najlepiej sprzedających się tytułów nie znajdziemy żadnego z opisanej przeze mnie czołówki najczęściej ocenianych! Wynikałoby z tego, że ludzie najczęściej oceniają książki, których nie kupili.

Wytłumaczenie oczywiście może być znacznie prostsze. Być może jesteśmy świadkami narodzin nowego rodzaju pisarstwa, polegającego nie na naciskaniu liter, ale na klikaniu.

Ocenianie w Virtualo polega po prostu na kliknięciu obok tytułu liczby gwiazdek. Nie potrzeba być zalogowanym na swoje konto w księgarni. Klikać każdy może.

Proponuję więc więc hasło, które powinno stać się pierwszą zasadą ebookowania: „Autorze i wydawco, rano kliknij się sam!”.

Mój nowy ebook „Humer i inni” - historia stalinowskich zbrodniarzy

Virtualo        Empik      Merlin     Apple iTunes

Więcej o książce…

„Piąta Komenda” – największa prowokacja komunistycznych tajnych służb

Virtualo.pl                          Ebookpoint.pl

Smashwords                    Apple iTunes                 Więcej o książce…

12 thoughts on “Kliknij się sam, czyli jak czytelnicy kochają książki, których nie kupili

  1. Piotrze, ciekawe rzeczy odkrywasz. Chociaż jest jeszcze inna możliwość. Lista bestsellerów może być albo ręcznie sterowana, albo jest to ilość sprzedaży z ostatniego miesiąca, tudzież innego przedziału czasowego, ale tego to już my robaczki się nie dowiemy ;)

  2. Lista rzeczywiście może być z krótszego okresu, niż oceny. Ale raczej nie z tygodnia czy miesiąca. Wnioskuję to z dość wysokiej pozycji mojej „Piątej Komendy”, która najlepszy okres sprzedaży miała zdaje się w marcu.

    • Chodzi mi o to, Piotrze, że co by nie mówić – to nie jest self-pub, który zaczął pisać 5 minut temu, jak niektórzy. Znam osoby, którym się książki pani Fox podobały, więc warto byłoby zwrócić uwagę, że nie wszyscy w rankingu ocen są namiętnymi samoklikaczami.

  3. Ona jest tu jedynie przykład związanym z wydawnictwem „Siedmioróg”, które ma nadspodziewanie dużo wysokich ocen. Bo chodzi właśnie o to, że nie tylko samowydawcy, ale też zawodowe wydawnictwa mają zaskakująco dużo wysokich ocen, chociaż ich tytuły nie pojawiają się w rankingu wysokości sprzedaży. Wątpię przy tym, aby w przypadku zawodowego wydawnictwa to autorzy byli „samoklikaczami”. Stąd hasło „Autorze i wydawco, rano kliknij się sam”, a nie tylko ładniej brzmiące „Autorze kliknij się sam” :)

  4. Pozwolę sobie zadać pytanie techniczne, jako początkujący samowydawca do bardziej doświadczonego kolegi. Otóż próbowałem wstawić nową pozycję na amazonie z ceną 0.00, niestety minimum to 0.99. Czy istniejne metoda na uzyskanie zamierzonego efektu? Dzięki za odpowiedź. Pozdrawiam.

  5. Niestety – nie wiem. Amazon sprzedawał moją „Piątą Komendę”, ale po zablokowaniu sprzedaży ze względu na język polski nie zdecydowałem się na umieszczenie w Amazonie kolejnego ebooka, czyli „Humera i inni”. Od dłuższego czasu nie śledzę więc amazonowego systemu dodawania publikacji. Może ktoś inny doda w komentarzach jakiś aktualny sposób?

    • Wstawianie polskich pozycji nie stanowi ponownie problemu. Mój Uroboros po sześciu godzinach od wstawienia pojawił się w sprzedaży. Tego brakuje mi w rodzimym virtualo. No i ilość sprzedanych pozycji ;( pod każdym względem amazon wygrywa.

  6. Pingback: Najpopularniejsze (?) e-booki self-publisherów « Agnieszka Żak – blog autorski

  7. Pingback: Kliknij się sam – ciąg dalszy | Ebook, czyli iBóg żyje wiecznie

  8. Pingback: Autorze, wyklikaj sobie oceny | Świat Czytników

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>