Kiedy świat był najlepszy…

Kiedy świat był najlepszy? Należałyby to wreszcie stwierdzić ponad wszelką wątpliwość. Dysponując taką wiedzą można by z większym przekonaniem oddać się jakiemuś pożytecznemu zajęciu, na przykład włączyć kompa i kolejny raz ocalić Ziemię przed najazdem Obcych.

Czy świat był szczególnej urody w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy pojawiły się pierwsze komputery Apple, a Bee Gees uwodził „Gorączką sobotniej nocy”? Czy może raczej w latach osiemdziesiątych, gdy chłopcy nosili długie grzywki, a na desktopach zagościły ikonki? Albo w dziewięćdziesiątych, gdy Polacy pokochali pecety oraz zespół Bayer Full?

Próbuję odpowiedzieć na te pytania w kolejnym, nieco nostalgicznym tekście Skrzeczący upływ czasu, czyli gorączka sobotniej nocy”.

Mój nowy ebook „Humer i inni” - historia stalinowskich zbrodniarzy

Virtualo        Empik      Merlin     Apple iTunes

Więcej o książce…

Przyznaję się do zdrady

Przyznaję się do zdrady. Sami osądźcie, co o tym myślicie.

Jeśli nienawidzisz Apple, Androida, Windowsów albo chociaż sąsiada, koniecznie przeczytaj! A jeśli masz pokojową naturę, to też zajrzyj, bo bez hejtowania w sieci coraz trudniej przeżyć.

Kupiłem Nexusa. Znajomi, miłośnicy makowca i jabłecznika, przestrzegali, że umrę w bólach, a po śmierci będę przez całą wieczność słuchać „Ona tańczy dla mnie”.

Mój nowy tekst w Spider’sWeb „Z pamiętnika młodego switchera, czyli jak w domu zamieszkał Android”.

Moja „Piąta Komenda” w księgarniach:

Virtualo.pl                          Ebookpoint.pl

Smashwords                    Apple iTunes                 Więcej o książce…

Adresy, telefony, pagery

Niesłychanie cieszą mnie różne elektroniczne drobiazgi, które potrafią ułatwić życie. Niedawno zdałem sobie sprawę, że takim „usprawniaczem” jest komputerowa książka telefoniczna. Dziś to zupełne drobiazg, każdy ma jakąś w swojej komórce, ale kiedy ja postanowiłem 20 lat temu zrobić sobie cyfrowy organizer, była to rzadkość.

Kiedy raczkowałem jako dziennikarz, razem z liczbą opublikowanych tekstów rosła lista moich kontaktów. Najcenniejszym narzędziem stał się papierowy kalendarz, dzięki któremu wiedziałem, że następnego dnia znowu mam za dużo pracy. A na końcu owego organizera notowałem adresy, numery telefonów, a nawet prehistorycznych pagerów.

A co było dalej – opisuję w kolejnym tekście dla Spider’sWeb „Telefony w mojej głowie, czyli cyfrowy święty Graal”.

Mój nowy ebook „Humer i inni” - historia stalinowskich zbrodniarzy

Virtualo        Empik      Merlin     Apple iTunes

Więcej o książce…

Zamknięcie Google Readera

Przykra wiadomość – wygląda na to, że zostanie zamknięty Google Reader. Dziś w nocy, kiedy dodawałem nowe kanały rss, zobaczyłem informację –  a właściwie nekrolog czy dokładniej rzecz biorąc klepsydrę:

Potwierdzenie tej przykrej wiadomości można znaleźć również na oficjalnym blogu Google w tekście „A second spring of cleaning”.

Cała nadzieja w tym, że Google wymyśli coś w zamian. Nie wyobrażam sobie, żeby chciało zrezygnować z takiej porcji wiedzy o nas. Bo analizując, co czytamy, lepiej może personalizować reklamy.

Jestem chyba hipstrem, bo wiadomości czytam głównie przy pomocy rss. Tylko ta metoda pozwala mi dotrzeć do newsów, których nie filtruje żaden z nowoczesnych programów do czytania wiadomości. Prawdę mówiąc, nawet nie pamiętam, od kiedy korzystam z rss. I z przykrością po raz kolejny zauważam, że nie warto przywiązywać się do żadnych usług ani firm. Podstawą do obsługi rss był dla mnie właśnie Google Reader – to w nim trzymałem swoje subskrypcje, które czytałem za pomocą zewnętrznych programów. Dzięki temu nie uzależniałem się od konkretnego programu do czytania, ale niestety niepostrzeżenie przywiązałem do jednego narzędzia, zbierającego moje kanały.

To była dla mnie główna zaleta Google Readera – z reguły najważniejsze programy do czytania rss, niezależnie od platformy sprzętowej, obsługiwały subskrypcje zapisane w Google Readerze, po polsku zwanym Czytnikiem. Najrzadziej korzystałem bezpośrednio z Google Readera, przeważnie właśnie z zewnętrznych programów. Google Reader był pudełkiem z gazetami, po które mógł sięgnąć każdy użytkownik-program.

W sieci decyzja Google wywołała olbrzymie zdziwienie. Być może jednak z rss-ów korzystają już tylko nieliczni – w skali globalnej – i pora poszukać innego rozwiązania. Wsparcie dla rss-maniaków zapowiedział makowy Reeder i wieloplatformowy Feedly. Ale o ile zapewne będzie łatwo przenieść się do nich ze swoimi subskrypcjami, to przywiążemy się już nie tylko do konkretnego programu jako czytnika, ale też jako pojemnika na nasze rss-y. Zmiana programu będzie wówczas zapewne trudniejsza. I bardziej skomplikowane korzystanie na innych platformach – Reeder działa tylko na sprzęcie od Apple.

Czy Google zaskoczy nas czymś nowym? Chyba nie. Czytając opinie w sieci trudno oprzeć się wrażeniu, że rss-ów używają przede wszystkim geeki i technologiczni dziennikarze-blogerzy. Napisałem już kiedyś żartobliwie, a dziś przypomniałem: jestem hipsterem, wiadomości czytam przez rss. Wygląda na to, że rss-owcy to taka sieciowa mniejszość :)

Mój nowy ebook „Humer i inni” - historia stalinowskich zbrodniarzy

Virtualo        Empik      Merlin     Apple iTunes

Więcej o książce…

Nowa porównywarka cen ebooków

Jak znaleźć najtańszego ebooka? Przez porównywarkę cen. Niedawno w sieci pojawiła się nowa: UpolujeBooka.pl.

Dzisiaj wpis „rysunkowy”. Tym razem wygodniej omówić temat grafiką, niż tekstem.

Pierwszą łatwo dostępną porównywarkę zbudował Robert Drózd, prowadzący najpopularniejszy w Polsce blog poświęcony ebookom Świat Czytników. Nowe narzędzie opisywałem niedługo po starcie we wpisie „Porównywarka cen ebooków”.

Od tamtej pory serwis uzyskał sporo nowych funkcji, a przede wszystkim zwiększyła się baza internetowych księgarni, które są brane pod uwagę przy poszukiwaniu książek. Możemy pytać o nie bezpośrednio z głównej strony blogu, przy pomocy wygodnego okienka.

Continue reading

Tydzień e-książki w Łodzi

Trwa właśnie tydzień e-książki. Z tej okazji zapraszam do Łodzi. A dokładnie do Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego, w której 8 marca odbędzie się spotkanie „Kierunek e-książka. Stare po nowemu?” Wystąpię tam wśród kilku osób opowiadających o rozwoju ebooków w Polsce.

Szczegóły techniczne są takie: 8 marca 2013, Łódź ul. Jana Matejki 32/38, Biblioteka Uniwersytetu Łódzkiego, sala 302, godz. 10-14. Więcej o przedsięwzięciu na stronie Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego.

Całość podzielona jest na dwa bloki – pierwszy związany przede wszystkim z książkami naukowo-edukacyjnymi, potrwa od godz. 10 do 12. Po krótkiej przerwie zacznie się druga część – w której pojawię się wśród innych „opowiadaczy” – poświęcona literaturze popularnej. Zapewne wspomnę o moich selfpublisherskich doświadczeniach.

Mój nowy ebook „Humer i inni” - historia stalinowskich zbrodniarzy

Virtualo        Empik      Merlin     Apple iTunes

Więcej o książce…

Rodzina Facebooka

Facebook to przyjazny i łatwy w obsłudze serwis. Niestety nie potrafi z niego korzystać rodzina Zuckerbergów.

Pewnego dnia Randi Zuckerberga zobaczyła w sieci zrobione przez siebie zdjęcie. Zdziwiła się, bo nie zamierzała fotki upubliczniać. Wrzuciła ją co prawda na Facebooka, ale oznaczyła jako dostępną tylko dla znajomych. W jaki więc sposób chwilę później znalazła się na innym serwisie społecznościowym, Twitterze?

Co było dalej – opisuję w nowym numerze papierowego miesięcznika „Mobile Internet”. Tekst pokazuje nieco mniej przyjazną twarz Facebooka. Zastanawiam się w nim, dlaczego niektórzy ostatnio nawołują do rozstania się z najpopularniejszym na świeci serwisem społecznościowym.

Mój nowy ebook „Humer i inni” - historia stalinowskich zbrodniarzy

Virtualo        Empik      Merlin     Apple iTunes

Więcej o książce…