Premiera „Bicia nie trzeba było ich uczyć”

Dzisiaj premiera mojej nowej książki „Bicia nie trzeba było ich uczyć” – wydawnictwo „Czarne”. Opowiada o procesie Adama Humera i kilkunastu innych śledczych Urzędu Bezpieczeństwa, którzy w latach stalinizmu prowadzili śledztwa przeciwko żołnierzom podziemia.

Niemal ćwierć wieku temu pierwszy raz spotkałem Adama Humera, w latach stalinizmu wicedyrektora Departamentu Śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Ja miałem wówczas 25 lat, Humer – 75. Ja byłem początkującym reporterem „Gazety Wyborczej”, Humer człowiekiem z epoki, która na szczęście dawno już minęła. Kiedy spotkaliśmy się, Humer był więźniem. Trafił do więzienia na warszawskiej Rakowieckiej. Tego samego, w którym po wojnie prowadził śledztwa przeciwko żołnierzom podziemia.

Te spotkania ukształtowały moje zawodowe życie – wtedy właśnie zająłem się reportażem historycznym. Słuchałem przerażających wspomnień ofiar Humera i jego podkomendnych z UB. Opowiadali o strasznych torturach, biciu, sadzaniu na nodze odwróconego stołka, zamykaniu nago zimą w nieogrzewanym karcu, polewaniu wodą.

Zawsze chciałem zrozumieć jak myślą komuniści. Humer wciąż czuł się komunistą. Co chwilę to podkreślał. Nie akceptował wolnej Polski po 1989 roku. Tej, która doprowadziła do aresztowania go a potem skazania za zbrodnie stalinowskie.

W więziennym pokoju widzeń rozmawiałem z nim wiele godzin. Gdy Humer chciał mnie do czegoś szczególnie przekonać, dotykał końcami palców mojej dłoni. Po chwili czerwieniał ze zdenerwowania, gdy wspominałem, że ludzie podziemia walczyli o niepodległość.

Na żaden temat nigdy nie mieliśmy wspólnego zdania.

„BICIA NIE TRZEBA BYŁO ICH UCZYĆ” – WYDANIE PAPIEROWE

„BICIA NIE TRZEBA BYŁO ICH UCZYĆ” – EBOOK