Cyrankiewicz i Auschwitz

Jeden z poważniejszych zarzutów, jakie stawiano Józefowi Cyrankiewiczowi, to jego bierność w sprawie skazanego po wojnie na śmierć rotmistrza Witolda Pileckiego. Obaj działali w ruchu oporu w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, powinna więc łączyć ich szczególna więź. Jak to wyglądało w rzeczywistości, nie będę teraz przypominał, starałem się opisać w „Cyrankiewicz. Wieczny premier”. Dość istotny jest w tej historii zapewne fakt, czy Cyrankiewicz w ogóle spotkał kiedykolwiek w obozie Pileckiego i czy mógł kojarzyć to nazwisko – Pilecki w Auschwitz siedział nie pod swoim nazwiskiem ale jako Serafiński.
Dziś mogę podzielić się kolejną, w jakimś stopniu podobną historią. Już po opublikowaniu książki odezwała się do mnie córka Jana Pierzchały, który jako dziewiętnastolatek trafił do Auschwitz. W połowie 1940 roku, w pierwszym transporcie. Jana Pierzchałę oznaczono numerem 55. Pierzchała opowiadał córce, że pracując w lazarecie uratował życie Cyrankiewicza.
W latach 50. Jana Pierzchałę skazano na śmierć za rzekome szpiegostwo. „Jego przyjaciołom zajęło sporo czasu dotarcie do Cyrankiewicza, z powodu najogólniej rzecz ujmując innego usytuowania w świecie – napisała do mnie córka Jana Pierzchały. – Ale gdy dotarli i powiedzieli, że Pierzchała siedzi z wyrokiem śmierci, Cyrankiewicza poruszył wszystko i spowodował, że mój tato dostał amnestię”.

„CYRANKIEWICZ. WIECZNY PREMIER” 

księgarniach papierowych oraz ebookowych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>