Jak zostałem Leninem

Pewien czytelnik odkrył błąd w mojej książce o Bierucie. A że jest to ciekawy błąd, to opiszę sprawę.
Otóż rozwijając skrót MOPR napisałem Międzynarodowa Organizacja Pomocy ROBOTNIKOM a powinno być REWOLUCJONISTOM. Mój błąd to niemal partyjne sekciarstwo, a nakład książki powinien pójść na przemiał :)
Żartuję rzecz jasna, ale ten błąd rzeczywiście dla osoby bardzo dobrze obeznanej z tematem może być rażący. Jak ktoś rozumie, że działający przed wojną MOPR centralę miał w Moskwie, to staje się oczywiste, że nie wspomagał zagranicznych robotników, a właśnie rewolucjonistów – bo tylko na nich zależało stolicy Kraju Rad.
A skąd się wziął mój błąd? Szybka psychoanaliza wskazuje, że z przesiąknięcia PRL-owskim nazewnictwem. Cały czas dookoła międlono nazwę Polska Zjednoczona Partia ROBOTNICZA, więc pewnie odruchowo literę „R” w nazwie organizacji komunistycznej rozwijam jak „Robotnicza”. Nie jest to wcale naciągane tłumaczenie, bo pamiętam podobny błąd z czasów, kiedy byłem Leninem. Serio. W szkole podstawowej imienia Nadzieżdy Krupskiej – temu bolesnemu okresowi w moim życiu poświęcam zresztą kawałek tekstu w książce o Bierucie – regularnie odbywały się szkolne akademia, przywołujące Rewolucję Październikową a i nawet lutową. A ja byłem delegowany do roli Lenina. Nie ze względu na na zdolności aktorskie, a za sprawą donośnego głosu. Dziś nawet ludzie mają problemu podczas rozmów ze mną, bo wszystkich przekrzykuję. I jako Lenin musiałem wygłosić kwestię, że coś tam zrobiła Rada Robotniczo-Żołnierska. A ja z uporem godnym komunisty krzyczałem: Rada Robotniczo-Chłopska! Bo przecież w PRL-owskiej propagandzie mówiono cały czas o sojuszu robotniczo-chłopskim. Żadne tam związki robotniczo-żołnierskie nie chciały mi dotrzeć do świadomości.
A wracając do błędy ze skrótem MOPR, to komuniści pewnie uznaliby go za karę boską, gdyby oczywiście wierzyli tylko w jakiegoś boga poza partią. Bo ja sam w książce wytknąłem wielu autorom, że przedwojenny skrót ZMP rozwiją jako Związek Komunistycznej Młodzieży POLSKIEJ a powinno być POLSKI. Pewien profesor-historyk wiele razy zwracał mi uwagę, że sam się z tym mylę, aż wreszcie zrozumiałem o co chodzi  - i mylić się przestałem. Jak człowiek rozumie przedwojennych komunistów, to staje się oczywiste, że nie mogli użyć słowa „POLSKIEJ”, bo byli internacjonalistami i wszelkie sprawy narodowe nie mieściły się w ich wyobrażeniach o świecie. A dlaczego ludzie potem zaczęli pisać z błędem? Bo pewnie po wojnie przyzwyczaili się do rozwinięcia skrótu ZMP jako Związek Młodzieży POLSKIEJ.
A teraz zachęcam do wyszukiwania kolejnych błędów :)
___________________________________________________________________

Moja nowa książka „BIERUT. KIEDY PARTIA BYŁA BOGIEM” w księgarniach

PAPIEROWYCH oraz EBOOKOWYCH

„Bierut. Kiedy partia była bogiem” – już w księgarniach

Z przyjemnością informuję, że moja nowa książka „Bierut. Kiedy partia była bogiem” – dziś pojawiła się w księgarniach. Wersja papierowa i ebookowa.

Przy okazji zapraszam na pierwsze spotkanie promujące tytuł. Odbędzie się 23 listopada 2017 roku o godz. 17 w gdańskiej Bibliotece pod Kotem i Myszą (ul. Lelewela 21/22) w cyklu Festiwalu Czytelniczego „Sztuka Czytania”. Tegorocznym tematem festiwalowym jest reportaż.

—————————————————————–

Moja nowa książka „BIERUT. KIEDY PARTIA BYŁA BOGIEM” w księgarniach

PAPIEROWYCH oraz EBOOKOWYCH

Książka o Bierucie – przedsprzedaż

Wydawnictwo „Czarne” proponuje moją nową książkę „Bierut. Kiedy partia była bogiem” – premiera 22 listopada – w przedsprzedaży. Zachęcam do kupna :) Albo chociaż przeczytania fragmentu.

Przy okazji proponuję lekturę pierwszej części wywiadu dotyczącego poprzedniej „Cyrankiewicz. Wieczny premier”.