Cyberiada – zegarki outdoorowe

Zegarek to urządzenie, w którym pokazywanie czasu jest najmniej ważne. W końcu godzinę możemy sprawdzić w komórce.

Kobiety mają lepiej – mogą co tydzień kupować kolczyki, pierścionki, wisiorki, bransoletki. A mężczyznom pozostają tylko zegarki – to jedyna biżuteria, jaką przystoi nosić facetowi. A że niektórzy zakładają złote bransolety? Muszą przecież mieć coś pasującego do kompletu z sandałami i skarpetkami.

Na szczęście dzięki pazerności producentów mamy tyle zegarków, co gwiazd w Drodze Mlecznej. Do garnituru sportowego albo eleganckiego, do biegania, latania, albo nurkowania. A pewnie pojawią się jeszcze do mycia zębów.

Dziś podkreślimy naszą miłość do podróży. Zademonstrujemy ją dzięki zegarkom outdoorowym, a po polsku – mówiąc: plenerowym. A jeszcze inaczej po angielsku określając: zegarki ABC (Altimeter, Barometer, Compass). Zażywanie świeżego powietrza nie miałoby przecież sensu, gdyby nie można było użyć żadnego gadżetu.

Siedem lat temu wypatrzyłem w Hong Kongu uroczą piękność: Tissota T-Touch. Świetne połączenie tradycji z nowoczesnością. Pochodzenie zacne, bo szwajcarskie, a obsługa z przyszłości, przez szkiełko dotykowe. Można pacnąć go palcem w napis na tarczy „altimeter” i pokazuje, na jakiej jestem wysokości nad poziomem morza. Albo „thermo” i widzę temperaturę. Nawet dziś dotykowe ekrany w zegarkach to rzadkość.

Służył mi znakomicie wiele lat, ale ostatnio zrobiło mi się go szkoda – w starciu ze skałami w górach odnosi jednak kontuzje. Na takie okazje kupiłem znacznie tańszego kuzyna – Vectora fińskiej firmy Suunto.

Tissota, w jednym z seriali dokumentalnych „Discovery”, można było zobaczyć na ręku faceta organizującego komercyjne wejścia na Mount Everest – ale on spokojnie siedział w namiocie i dawał dobre rady wspinającym się klientom. Za to Suunto to klasyka akcji górskiej – miał go na ręku przewodnik, z którym wchodziłem na Mont Blanc. Nie należy więc się zastanawiać, który nam lepiej posłuży, ale w jakiej kolejności kupimy oba.

Cyberiada – Facebook

„Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes                 

Virtualo.pl                          Bezkartek.pl                                          Więcej o książce…


 

Czy jest coś lepszego od Internetu? Podobno Facebook.

Niedawno znajoma powiedziała, że nie ma konta na Facebooku. – To skąd wiesz, co robią twoje dzieci? – zapytałem żartem.

Sam się właśnie niedawno dowiedziałem z fejsa, że mój syn zaczął nowy poziom w grze Angry Birds. Za parę lat pewnie przeczytam, że zamierza ożenić się. Bo po każdego z osobna zawiadamiać, skoro może ogłosić nowy „status” w serwisie społecznościowym?

Continue reading

Zegarki outdoorowe

„Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes                

Virtualo.pl                          Bezkartek.pl                                          Więcej o książce…

 

Dzisiaj w „Pulsie Bizensu Wekend” kolejny odcinek „Cyberiady”. Tym razem opisuję zegarki outdoorowe. Potrafią pokazać wysokość, na jakiej jesteśmy, temperaturę, a czasami nawet pokazują godzinę :) Kupiłem sobie nawet taki jeden w nagrodę, że wszedłem na Mont Blanc. Teraz powinien przydać się na nartach.

Dwa „papierowe” teksty o Facebooku

Czy jest coś lepszego od Internetu? Podobno Facebook.

„Puls Biznesu Weekend” drukuje na raz dwa moje teksty o Facebooku. Krótszy i lekki, z cyklu „Cyberiada” i poważniejszy – o tym, jak Facebook obiecuje nam cyfrową nieśmiertelność. Chyba, że wcześniej sprzeda nas marketerom.

Mój dłuuugi tekst to zaledwie jedna czwarta tego, co pomieści nowa, licząca nawet ponad 60 tys. znaków wersja facebookowego statusu. Aby nie zostać uznanym za mistrza lapidarności, za parę dni wrzucę na blog dłuższe wersje obu tekstów, bez redakcyjnych skrótów.

Drugi odcinek „Cyberiady”

Fotografia stała się lżejsza – to myśl, którą rozwijam w drugim odcinku „Cyberiady”. W ramach uzupełniania blogu o pełne wersje tekstów publikowanych wcześniej w „Pulsie Biznesu Weekend” dziś wrzucam kolejne zapiski.

Zapraszam do czytania pod adresem:

http://piotrlipinski.pl/blog/?p=341

Pierwszy tekst „Cyberiady”

Zapraszam do czytania tekstu:

http://piotrlipinski.pl/blog/?p=326

Opowiada o początkach iPhone, czyli współczesnych smartphone’ów. Pochodzi z „Pulsu Biznesu Weekend”, jednego z wrześniowych wydań. Różni się od papierowej wersji – tak jak brzmi motto mojego blogu – tym, że w internetowej wersji nie musiałem niczego skracać.

Continue reading

Cyberiada – waga Internetu

Waga łazienkowa podłączona do Internetu – czy to zwiastun epoki, kiedy wszystko sprzęgniemy w sieci?

Dziś komputer bez Internetu, to jak człowiek bez pieniędzy. Da się żyć, ale szkoda gadać. Wkrótce zdziwi nas telewizor, który nie wyświetli YouTube (parę modeli już potrafi), a samochód nie odczyta z sieci informacji o korkach (kilka nawigacji nawet dziś to umie). Ale co dalej? Młotek albo karton soku jabłkowego podłączony do Internetu? Po co?

Waga podłączona do Internetu wykonuje tylko dwie czynności – waży (jak zawsze) i wysyła do sieci (to już nowość) nasze dane. Możemy je obejrzeć w dowolnej przeglądarce internetowej.

Młotek zawsze posłuży do wbijania gwoździ, ale podłączony do sieci może poinformować, gdzie do diabła zaginął w domu – to zwykle bezcenna informacja. Karton soku wyświetli na internetowej mapie całe swoje dzieje – od sadu, w którym zerwano jabłko, przez skup owoców, przetwórnie, hurtownię, sklep. Dla konsumenta to ciekawostka, dla logistyka – fantastyczne źródło informacji. Za kilka lat czipy łączące najprostsze przedmioty z Internetem mogą kosztować grosze.

Rozważania o cyfrowej przyszłości świata potrafią znacząco wpłynąć na obwód naszego pasa, zwłaszcza, gdy snujemy je zagryzając czekoladę. Podobnie zgubny wpływ mają coraz krótsze dni – kto dziś chce wyjść na rower? Wiosną z zaskoczeniem zauważymy, że przybyło nam parę kilogramów – bezlitośnie przypomni o tym ta piekielna waga podłączona do Internetu. Na szczęście mamy w odwodzie inne elektroniczne gadżety, które pomogą intensywnie spalać kalorie. Bez wychodzenia z domu.

Puls Audiofilów

„Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes                 

Virtualo.pl                          Bezkartek.pl                                          Więcej o książce…

 

Link do mojego tekstu o audiofilach z cyklu „Cyberiada”, drukowanego w „Pulsie Biznesu Weekend”:

http://weekend.pb.pl/2513717,91735,uzaleznieni-od-dzwieku

Cyberiada – audiofile

Podobno nie jedzą kapusty, żeby lepiej słyszeć basy. I zakładają wielkie kartonowe uszy, żeby dokładniej odbierać dźwięki. Tak powiadają o audiofilach, czyli ludziach, którzy wydają więcej na głośniki, niż na samochód (a czasami na auto nic już nie wydają, bo wszystkie pieniądze pochłonęła ich zgubna pasja).

Jutro w „Pulsie Biznesu Weekend” opisuję audiofilskie gadżety.