Wywiad w Wiadomościach Internetowych Winter

„Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes                 

Virtualo.pl                         Ebookpoint.pl                                         Więcej o książce…

Kolejny wywiad ze mną, tym razem na blogu Wiadomości Internetowe – Winter. Przeprowadził go Jarosław Zieliński. Podczas rozmowy namawiam pisarzy, żeby czytali :)

Tekst nosi tytuł „Treść jest najważniejsza”.

Wywiad na Pisany inaczej…

Na blogu „Pisany inaczej…” ukazał się wywiad ze mną. Na zachętę krótki fragment:

- Piotrze, jesteś autorem siedmiu książek i współautorem paru kolejnych. Czy możesz powiedzieć, które Twoje dziecko jest Ci najbliższe?
- Najmilsza jest zawsze ta ostatnia. W moim przypadku to „Piąta Komenda”. Choć w sensie pisarskim to w znacznym stopniu wznowienie, choć uzupełnione aktualnymi informacjami, ale w sensie twórczym jest dla mnie czymś zupełnie nowym. Bo to wejście w cyfrowy świat. Bardzo duża zmiana. Z Internetu korzystam prawie dwadzieścia lat, jeszcze od czasów, kiedy było to właściwie wyłącznie narzędzie informatyków. Posługuję się więc nim w miarę swobodnie. Ale przez większość tego czasu byłem konsumentem. Czytałem grupy dyskusyjne, blogi. Oczywiście od dawna miałem swoją stronę www.piotrlipinski.pl ale wpisy na moim blogu wrzucałem raczej rzadko. Niedługo przez wydaniem „Piątej Komendy” zacząłem pisać więcej w Internecie – stałem się w twórczym sensie częścią sieci. Pewnie zresztą też to doświadczenie twórcze było jednym z powodów, dla których zdecydowałem się na wydanie „Piątej Komendy”.
Potem pada pytanie:
- Myślałeś kiedyś o napisaniu książki z gatunku kryminału, powieści obyczajowej, albo fantastyki?
a ja odpowiadam w sposób, który samego mnie zaskoczył :) Zapraszam do przeczytania na „Pisany inaczej…”.

„Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes                 

Virtualo.pl                         Ebookpoint.pl                                         Więcej o książce…

„Piąta Komenda” pierwsza na liście bestsellerów Virtualo

„Piąta Komenda” wystartowała w Boże Narodzenie 2011 r. A w Wielkanoc 2012 r. znalazła się na pierwszym miejscu listy bestsellerów Virtualo.

To pierwszy przypadek, kiedy na pierwszym miejscu znalazła się książka wydana przez self-publishera. I w ogóle jedyny tytuł samowydacy na tej liście. Inne ebooki pochodzą od tradycyjnych wydawców. „Piąta Komenda” pokonała kilka znakomitych tytułów „Lód” Jacka Dukaja, „Imię róży” Umberto Eco, „Nie mów nikomu” Harlana Cobena.

„Piąta Komenda” to historia największej prowokacji komunistycznych tajnych służb w Polsce. Funkcjonariusze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i ich agenci stworzyli między 1948 a 1952 r. mistyfikację – udawali potężne antykomunistyczne podziemie. Słali raporty, w które uwierzył nawet amerykański wywiad. Po zakończeniu operacji wielu Polaków, którzy wierzyli, że działają w autentycznej niepodległościowej organizacji, skazano na więzienie a nawet kary śmierci.

Ebooka wydałem po tym, jak zorientowałem się, że spiratowano jedną z moich „papierowych” książek. Więcej piszę o tym w tekście  „Ebook – czyli iBóg żyje wiecznie”.

Virtualo jest jedną z największych w Polsce księgarni z ebookami. Moja książka sprzedawana jest w trzech formatach: mobi (na amazonowego Kindle’a), epub (na iPada, Onyxa i inne czytniki), PDF (najprzyjemniejszy podczas czytania na komputerze). Virtualo zlicza osobno popularność każdego wydania. Na pierwszym miejscu „Top ebooki” znalazła się książka w wersji mobi. Ciekawostka to fakt, że w pewnym momencie na liści „Top self-publishing” znalazły się wszystkie trzy wersje – kolejno mobi, epub i PDF.

Jako wydawca Piotr Lipiński wydawca cieszę się razem z autorem Piotrem Lipińskim :) I przygotowuję kolejnego ebooka – „Humer i inni”, reporterską opowieść o procesie stalinowskiego zbrodniarza.

„Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes                

Virtualo.pl                          Bezkartek.pl                                          Więcej o książce…

Piąta Komenda 2.0 – faza beta :)

„Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes                 Amazon USA               Amazon UK

Virtualo.pl                          Bezkartek.pl                                          Więcej o książce…

 

Kilka dni temu usiadłem do pracy nad nową wersją „Piątej Komendy”, którą wzorem twórców oprogramowania zamierzam oznaczyć 2.0. Zamierzam zoptymalizować narrację i poprawić płynność czytania :)

Upgrade książki? To dziwny pomysł? Z pewnością zaskakujący, jeśli będziemy czerpać wzorce z tradycyjnego, papierowego rynku książek. Ale ponieważ „Piąta Komenda” próbuje odnaleźć się w cyfrowym świecie, może nie jest to przejaw szaleństwa, ale nowej metody. (Skąd wzięła się „Piąta Komenda” jako ebook opisuję tu).

Do tej pory było tak: autor wydawał papierową książkę. Kiedy zorientował się, że są w niej błędy, niedociągnięcia (nie ma książek bez żadnej wpadki), mógł ratować się erratą. Swoją drogą, kto dziś dodaje erraty do wydanych książek? Którego wydawcę na to stać? Następny etap to dalej idące poprawki, które mogły pojawić się wraz z nowym wydaniem książki. Najwcześniej po paru latach od pierwszego.

Continue reading

Czy piractwo to przekraczanie dozwolonej prędkości?

Moja „Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes                 

Virtualo.pl                         Ebookpoint.pl                                         Więcej o książce…


Wróciła mi wiara w człowieka. Na razie w jednego.

Kilka miesięcy temu zacząłem eksperyment – czy ktoś zapłaci za ściągniętą z chomika moją książkę? Historia zaczęła się tak: pewnego dnia zauważyłem specyficznych gości, odwiedzających moją stronę www.piotrlipinski.pl. Przychodzili z chomika i zmierzali do konkretnego miejsca – do okładki mojej książki „Ofiary Niejasnego”. Zajrzałem na chomikowe konta, z których do mnie przychodzili i jak łatwo zgadną, leżała tam moja „spiratowana” książka – „Ofiary Niejasnego”, wydany przez Prószyński i spółka zbiór reportaży z lat stalinizmu.

Wymyśliłem – po naradzie ze znajomymi na Facebooku – że wykonam kilka zabiegów technicznych i ci, którzy będą przychodzili z „chomika”, zobaczą stronę z propozycją, aby „zalegalizowali” ściągniętą książkę wpłacając 5 zł.

Uprzedzę przewidywania co bardziej racjonalnie myślących ludzi: niestety nie zyskałem w ten sposób bogactwa. Chociaż codziennie parę osób przychodziło do mnie z chomika, to nikt mi nie wrzucił do kapelusza pięciozłotówki. Taka kwota to mniej niż zgrzewka piwa, więc wydawałoby się, że nie jest zbyt wygórowana jak na cenę za książkę. Niektórzy jednak pewnie chętniej płacą za „sześciopak”, bo nie da się go ściągnąć z sieci.

Continue reading

iBóg z „Gazety Wyborczej”

„Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes                

Virtualo.pl                          Bezkartek.pl                                          Więcej o książce…

Dwa tygodnie temu „Gazeta Wyborcza” opublikowała mój tekst o tym, jak wydawałem „Piątą Komendę”. Dziś całość wrzucam na blog. Częściowo pokrywa się z tym, co wcześniej znalazło się w moim innym wpisie „Ebook – czyli i-Bóg, żyje wiecznie. Moja opowieść wigilijna”.

Jak przeżyć w świecie nowych technologii

iBóg żyje wiecznie

Spiratowali mi książkę – odkryłem pewnego dnia. Nie obraziłem się ani nie poszedłem na policję

Piotr Lipiński

Kiedy usprawniałem stronę www.piotrlipinski.pl/blog, odkryłem, że niektórzy internauci przychodzą do mnie wprost z „chomika”. To serwis, na którym ludzie udostępniają pliki – muzykę, wideo, książki. Często – pirackie.

Odwiedziny wyglądały tak: ktoś wprost z „chomika” maszerował do okładki książki „Ofiary Niejasnego”. To wydany kilka lat temu przez Prószyńskiego i spółkę zbiór moich reportaży o represjach lat stalinizmu. Papierowy nakład – wyprzedany. Łatwo się domyślić, że na „chomiku” znalazła się piracka wersja z samym tekstem, a ci, którzy ją pobrali, ode mnie ściągali okładkę. Miło, że mieli potrzeby estetyczne.

Zajrzałem – i rzeczywiście na „chomiku” leżały moje „Ofiary Niejasnego”. Ktoś książkę zeskanował i wrzucił do sieci.

Pewnie należało pobiec na policję. Ale po co? Książki nie było już w sprzedaży. A nawet gdyby była, to ten, kto ją ściągnął za darmo z sieci, niekoniecznie poszedłby do księgarni i kupił. Świat tak nie działa.

Continue reading

„Przekrój”

W dzisiejszym „Przekroju” Milada Jedrysik publikuje tekst „Chomikuj? Pożyczaj? Kupuj?”. Opisuje w nim między innymi moje przygody z wydawaniem „Piątej Komendy” – co już wystarczyłoby, abym zarekomendował ten tekst :) – ale generalnie to ciekawy opis cyfrowej rewolucji, która dzieje się na naszych oczach. Szczególnie ciekawe są uwagi – zgodne z moimi podejrzeniami a propos przyszłości – że większego znaczenia nabiorą sieciowe biblioteki książek, filmów, muzyki. Bo kiedy książka traci fizyczną postać, to po co ją w ogóle kupować na własność? Lepiej wypożyczyć taniej i po prostu przeczytać. Gromadzenie u siebie tego, co w każdej chwili odnajdziemy w „chmurze”, przestaje mieć sens.

Linku do tekstu nie będzie, po „Przekrój” trzeba wybrać się do tradycyjnego albo cyfrowego kiosku.

„Piąta Komenda” w księgarniach:

Smashwords                    Apple iTunes               

Virtualo.pl                          Bezkartek.pl                                          Więcej o książce…

Moje krótkie ACTA

Było tak – jakieś 30 lat temu kupiłem na płycie winylowej kawałek koncertowej własności intelektualnej pewnego zespołu. Potem – na kasecie, bo było wygodniej. Potem na VHS, żeby obejrzeć. Potem na CD, bo lepiej brzmiało.

Kolejne edycje na DVD i Blu-Ray odpuściłem sobie na rzecz bardziej nieformalnego obiegu. Chciałbym teraz zapytać – kto kogo przez te lata bardziej zrobił w trąbę? Przemysł muzyczny mnie czy ja jego?

Przypomnę jeszcze znany fakt – przez wiele lat płyta CD była znacznie droższa od kasety magnetofonowej, choć koszty produkcji znacznie mniejsze, a cała reszta – marketing, reklama, sekretarka prezesa, takie same. I jeszcze wyrażę mój wewnętrzny żal – 10 lat temu sprowadzałem z Amazonu płyty DVD, bo choć koszmarnie drogie, to był większy wybór, niż w Polsce. Przemysł rozrywkowy pewnie wówczas uznał, że będę napalonym idiotą do końca życia. I pewnie tak by zostało, gdyby nie Internet – wreszcie mogę być tak samo wyrachowany, jak show-biznes.

Pewnego dnia na kasetach, płytach a nawet książkach pojawiły się hologramy. Ale rozwijając tę myśl (kolejne akapity dodaję w miarę rozmów ze znajomymi na Facebooku ) – o ile pamiętam, to wielu dzisiejszych właścicieli show-biznesu zarabiało na chałupniczo kopiowanych kasetach, co w ówczesnych czasach nie łamało polskiego prawa. Kupowałem te taśmy na tyłach Domów Towarowych „Centrum” w Warszawie z absolutnym przekonaniem, że wszystko jest w porządku. Tymczasem pod względem etycznym było to równie uczciwe, jak dziesięć lat później na Stadionie X-lecia. W jednym i drugim przypadku artysta nie dostawał złamanego grosza.

Nie łudzę się jednak, że to było największym problemem. Kłopot polegał na tym, że to wytwórnie nie dostawały pieniędzy.

Pewnego dnia więc zmieniliśmy prawo i owi etycznie piraci - bo jak ich ich inaczej nazwać – zgodnie z prawem wreszcie wykupili licencje i zaczęli sprzedawać płyty nie w kampingowych przyczepach na tyłach Domów Towarowych „Centrum”, ale w w coraz większych sklepach płytowych. Pewnego dnia na legalnych płytach pojawiły się hologramy. Dlaczego? Aby policjanci łatwiej odróżnili je od „piratów”. A potem hologramy trafiły na książki. mów. Dlaczego? Bo pokątnie nadwyżki nakładów sprzedawali drukarze. Ale to nie wszystko – bo teoretycznie uczciwe wydawnictwa wprowadzały do obiegu znacznie więcej egzemplarzy, niż meldowały zagranicznym autorom i ich polskim przedstawicielom. To historie sprzed zaledwie kilku lat. Nie chcę w ten sposób uprawomocnić piractwa, ale jedynie zwrócić uwagę na dwa fakty – nie jesteśmy w Polsce najgorszymi piratami na świecie i często niewiele różnimy się od pseudo-uczciwego show-biznesu.

Babcia Aleksandra i jej ACTA

Babcia Aleksandra od dzieciństwa słyszała o ACTA. Nauczyciele przecież mówili: – Nie ściągaj! I dla wzmocnienia przekazu walili linijką po rękach.

Ale po prawdzie babcia Aleksandra wciąż nie rozumiała, o co w tym ACTA chodzi. Zadzwoniła do Ojca Dyrektora. Zalecił modlitwę i wpłatę na rozgłośnię.

Włączyła program Znanej Dziennikarki. Ale tu zobaczyła tylko nowe buty.

Kontrowersyjny Poseł jak zwykle pokazał babci penisa. W ogóle jej się nie spodobał, bo był jakiś sztuczny.

Na skrzyżowaniu Starego i Nowego Świata babcia Aleksandra zagadnęła o ACTA policjanta. – To złote blachy – wyjaśnił.

- Cudów nie ma, trzeba w coś wierzyć – pomyślała babcia i poszła założyć swojego bloga.

Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich

O moim dziwactwie – czyli upartej próbie zarobienia na wydaniu ebooka, a nie tępieniu piratów – wspomniał portal Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich. Można tam przeczytać między innymi:

„To jeszcze mało spotykana postawa u autorów, ale tym bardziej zasługująca na pokazanie i jej promowanie. Kwestia prawa autorskiego i jej niedostosowania do współczesnej technologii jest podnoszona coraz częściej”.

Nie ukrywam, że to dla mnie duża przyjemność, kiedy sprawę dostrzegają ci, którzy z książkami żyją najbliżej. Poważnie – fajnie, jak zauważą cię ludzie, którzy kochają książki. Więcej można przeczytać – zachęcam – na SBP.