Oficjalna premiera książki „Niepowtarzalny urok likwidacji”

Mógłbym to już nazwać niemalże tradycją, bo trzeci rok z rzędu o tej samej mniej więcej porze zapraszam na premierę mojej nowej książki. Tym razem napisanej wspólnie z Michałem Matysem. „Niepowtarzalny urok likwidacji” to reportaże z Polski lat 90.. Powstały w dziale reportażu „Gazety Wyborczej”, w którym razem pracowaliśmy. A spotkanie poprowadzi nasz kolega działowy Mariusze Szczygieł.

Kiedy wybieraliśmy nasze teksty to tej książki, nabrałem przekonania, że lata 90. to zamknięty okres historyczny pomiędzy PRL-em a współczesną Polską. Włodek Nowak napisał nam na okładce: „Kiedy zrozumiemy lata 90.? Im szybciej, tym lepiej”. Bo rzeczywiście z zadowoleniem zauważyłem, że pisząc kiedyś te reportaże wiele razy udało nam się uchwycić początek jakiś zjawisk, które wciąż trwają – choćby publiczne zbiórki na leczenie za granicą albo magię akwizytorów, czarujących nadzwyczajnymi odkurzaczami.

W księgarniach książka pojawiła się 21 listopada, a na oficjalną premierę zapraszam 4 grudnia, godz. 19, do Faktycznego Dom Kultury, Warszawa Gałczyńskiego 12.

Dziś premiera „Niepowtarzalnego uroku likwidacji”

Dwaj niezbyt młodzi autorzy i książka o okresie ich młodości, czyli Polsce lat 90. Kto nie pamięta, pozna dzikie początki kapitalizmu, a kto pamięta – temu tylko wydaje się, że pamięta 🙂 Książka „Niepowtarzalny urok likwidacji” od dziś w księgarniach.

Jest już w księgarni „Czarnego”, pierwsze egzemplarze z naszymi autografami.

Nominacja do tytułu reporterskiej książki roku 2017

Pochwalę się 🙂 „Bierut. Kiedy partia była bogiem” znalazł się wśród świetnych tytułów nominowanych do nagrody na najlepszą książkę reporterską 2017. Jeśli komuś spodobała się, zapraszam do głosowania na stronie:

 

Książka „Bierut. Kiedy partia była bogiem” – wersja papierowa i ebookowa.

Sosnowiec

W Pałacu Schoena – Muzeum w Sosnowcu otwarto wystawę poświęconą Edwardowi Gierkowi. W najbliższy czwartek, 15 marca, o godz. 18-tej, opowiem na autorskim spotkaniu o kulisach przejęcia władzy przez Gierka – i o innych PRL-owskich władcach. Zapraszam!


Książka „Bierut. Kiedy partia była bogiem” – wersja papierowa i ebookowa.

Spotkanie w Łodzi

Jutro, czyli w poniedziałek 29 stycznia, zapraszam do Łodzi. W Muzeum Tradycji Niepodległościowych (ulica Gdańska 13) opowiem o książce „Bierut. Kiedy partia była bogiem”. Spotkanie poprowadzi Mikołaj Mirowski. Start o godz. 18.00. Zapraszam!

Bestsellerowy Bierut

Miłe wieści z firmowej księgarni wydawnictwa „Czarne”. Bierut zawędrował na drugie miejsce listy bestsellerów.

____________________________________________________________________

Moja nowa książka „BIERUT. KIEDY PARTIA BYŁA BOGIEM” w księgarniach

PAPIEROWYCH oraz EBOOKOWYCH

Dwa zaproszenia

Serdecznie zapraszam na warszawską i krakowską premierę mojej książki „Bierut. Kiedy partia była bogiem”. Ponieważ odbędą się dzień po dniu, to informuję „hurtem”, żeby łatwo było zorientować się kiedy i gdzie.

Najpierw Warszawa – najbliższy wtorek o godz. 18.00 w Domu Spotkań z Historią (Karowa 20).

Dzień później Kraków – najbliższa środa o godz. 18.00 w Muzeum PRL-u (os. Centrum E1).

Z pewnością poopowiadam o pracy nad książką, a z jeszcze większą radością odpowiem na wszystkie pytania.

___________________________________________________________________

Moja nowa książka „BIERUT. KIEDY PARTIA BYŁA BOGIEM” w księgarniach

PAPIEROWYCH oraz EBOOKOWYCH

Jak zostałem Leninem

Pewien czytelnik odkrył błąd w mojej książce o Bierucie. A że jest to ciekawy błąd, to opiszę sprawę.
Otóż rozwijając skrót MOPR napisałem Międzynarodowa Organizacja Pomocy ROBOTNIKOM a powinno być REWOLUCJONISTOM. Mój błąd to niemal partyjne sekciarstwo, a nakład książki powinien pójść na przemiał 🙂
Żartuję rzecz jasna, ale ten błąd rzeczywiście dla osoby bardzo dobrze obeznanej z tematem może być rażący. Jak ktoś rozumie, że działający przed wojną MOPR centralę miał w Moskwie, to staje się oczywiste, że nie wspomagał zagranicznych robotników, a właśnie rewolucjonistów – bo tylko na nich zależało stolicy Kraju Rad.
A skąd się wziął mój błąd? Szybka psychoanaliza wskazuje, że z przesiąknięcia PRL-owskim nazewnictwem. Cały czas dookoła międlono nazwę Polska Zjednoczona Partia ROBOTNICZA, więc pewnie odruchowo literę „R” w nazwie organizacji komunistycznej rozwijam jak „Robotnicza”. Nie jest to wcale naciągane tłumaczenie, bo pamiętam podobny błąd z czasów, kiedy byłem Leninem. Serio. W szkole podstawowej imienia Nadzieżdy Krupskiej – temu bolesnemu okresowi w moim życiu poświęcam zresztą kawałek tekstu w książce o Bierucie – regularnie odbywały się szkolne akademia, przywołujące Rewolucję Październikową a i nawet lutową. A ja byłem delegowany do roli Lenina. Nie ze względu na na zdolności aktorskie, a za sprawą donośnego głosu. Dziś nawet ludzie mają problemu podczas rozmów ze mną, bo wszystkich przekrzykuję. I jako Lenin musiałem wygłosić kwestię, że coś tam zrobiła Rada Robotniczo-Żołnierska. A ja z uporem godnym komunisty krzyczałem: Rada Robotniczo-Chłopska! Bo przecież w PRL-owskiej propagandzie mówiono cały czas o sojuszu robotniczo-chłopskim. Żadne tam związki robotniczo-żołnierskie nie chciały mi dotrzeć do świadomości.
A wracając do błędy ze skrótem MOPR, to komuniści pewnie uznaliby go za karę boską, gdyby oczywiście wierzyli tylko w jakiegoś boga poza partią. Bo ja sam w książce wytknąłem wielu autorom, że przedwojenny skrót ZMP rozwiją jako Związek Komunistycznej Młodzieży POLSKIEJ a powinno być POLSKI. Pewien profesor-historyk wiele razy zwracał mi uwagę, że sam się z tym mylę, aż wreszcie zrozumiałem o co chodzi  – i mylić się przestałem. Jak człowiek rozumie przedwojennych komunistów, to staje się oczywiste, że nie mogli użyć słowa „POLSKIEJ”, bo byli internacjonalistami i wszelkie sprawy narodowe nie mieściły się w ich wyobrażeniach o świecie. A dlaczego ludzie potem zaczęli pisać z błędem? Bo pewnie po wojnie przyzwyczaili się do rozwinięcia skrótu ZMP jako Związek Młodzieży POLSKIEJ.
A teraz zachęcam do wyszukiwania kolejnych błędów 🙂
___________________________________________________________________

Moja nowa książka „BIERUT. KIEDY PARTIA BYŁA BOGIEM” w księgarniach

PAPIEROWYCH oraz EBOOKOWYCH