Recenzja książki "Bolesław Niejasny"

WŁODZIMIERZ KALICKI

Towarzysz bez właściwości

Czytając "Bolesława Niejasnego", reporterską opowieść Piotra Lipińskiego o Bolesławie Bierucie, w ubiegłym roku publikowaną w "Magazynie Gazety Wyborczej", co i rusz przypominał mi się zapamiętany z licealnych lekcji chemii opis właściwości wodoru: gaz bezbarwny, bezwonny, lżejszy od powietrza, zmieszany z tlenem tworzy mieszankę wybuchową. Taki właśnie człowiek wyłania się z dociekań Lipińskiego - układny, grzeczny (zaczepiony za młodu przez lubelską dziwkę podziękował za usługę, zdejmując uprzejmie czapkę), niepijący, brzydzący się mocnym słowem, ulubiony rozmówca starszych pań, ale w ogóle rozmówca niepokojący, choć gładki - słuchający, dopytujący się, nie zdradzający jednak swego zdania, ani nawet tego, czy w ogóle ma jakiekolwiek zdanie. Aleksander Wat stwierdził, że trudno było go zapamiętać z powodu jego oślizgłości, opływowych form. Słowem - człowiek bez właściwości, który zmieszany z komunizmem stworzył diabelską mieszankę wybuchową.

OkladkaBoleslawNiejasnyprzodmala

Lipiński włożył niemało trudu w odsłonięcie prawdziwego oblicza Bieruta, ale też niemało trudu wymaga od czytelnika. Po wycofaniu przez posiadacza prywatnych fotografii Bieruta zgody na ich publikację w książce wydawca umieścił w "Bolesławie Niejasnym" puste ramki z adnotacją, że kto chce sobie bohatera obejrzeć, ten zajrzeć musi do zeszłorocznego numeru "Magazynu Gazety". Rzadki to zabieg edytorski, ale - w połączeniu z brakiem spisu treści i indeksu nazwisk - niezwykle przekonująco unaoczniający Bolesławową niejasność.

Lipiński z pasją odtwarza meandry życia przywódcy stalinowskiej Polski, ale im więcej ujawnia smacznych faktów (choćby jego młodzieńczą fascynację starosłowiańską obrzędowością), tym bardziej Bierut staje się Bolesławem Niejasnym. Dwa są tego powody.

Po pierwsze, w życiorysie Bieruta są okresy nader tajemnicze. Co robił jako nielegalny wysłannik Kominternu do Sofii? Był zawodowym szpiegiem sowieckim czy nie? Co oznaczała jego niejasna praca w hitlerowskiej administracji na Białorusi?

Po wtóre, niejasność Bieruta doskwiera czytelnikowi opowieści Lipińskiego tym bardziej, im więcej o Bierucie wiemy. Jak człowiek tak bezbarwny mógł zostać wyniesiony na piedestał kultu jednostki? Lipiński tłumaczy to wielorako - szczęściem, bezwzględnością (donosił do Moskwy na swych towarzyszy, podpisał 2680 wyroków śmierci), wreszcie logiką systemu - komunistycznym dyktatorem mógł zostać w gruncie rzeczy każdy prawowierny aparatczyk, na którego wskazał Kreml. Zgoda, zgoda, ciągle jednak pozostaje pytanie: jak ktoś tak przeciętny mógł stać się ojcem chrzestnym najbardziej represyjnego okresu w komunistycznym rozdziale historii Polski?

Piotr Lipiński "Bolesław Niejasny. Opowieść o Bolesławie Bierucie, Forreście Gumpie polskiego komunizmu", Prószyński i S-ka 2001












© www.piotrlipinski.pl 2012